Kiedy rzemieślniczy warsztat spotyka odbiorcę z drugiego końca świata
Rzemiosło artystyczne od zawsze było związane z miejscem, w którym powstawało. Kuźnia, warsztat, narzędzia, kowadło i człowiek wykonujący przedmiot własnymi rękami tworzyły zamknięty świat, do którego gotowy wyrób wychodził dopiero wtedy, kiedy można było uznać pracę za zakończoną. Dzisiaj sytuacja wygląda nieco inaczej. Dzięki Internetowi kontakt pomiędzy rzemieślnikiem a odbiorcą może odbywać się na odległość, a przedmiot wykonany w niewielkim warsztacie może trafić do domu, rezydencji, ogrodu czy wnętrza znajdującego się setki, a nawet tysiące kilometrów dalej.
Nie oznacza to jednak, że samo przesłanie fotografii i ustalenie szczegółów zamówienia rozwiązuje wszystkie problemy. Przy przedmiotach wykonywanych jednostkowo pojawiają się zagadnienia projektowe, konstrukcyjne, logistyczne oraz transportowe. W przypadku dużych wyrobów metalowych dochodzi jeszcze odpowiedzialność za to, aby dzieło opuszczające warsztat dotarło do miejsca przeznaczenia w takim stanie, w jakim zostało wykonane.
Kilka moich realizacji trafiło już do odbiorców znajdujących się poza Polską. Są wśród nich kowalstwo artystyczne, metaloplastyka artystyczna, ręcznie wykonywane oświetlenie, krzyże nagrobne, rekonstrukcje elementów historycznych, wyposażenie wnętrz oraz przedmioty użytkowe. Każda z tych prac była jednak inna, ponieważ również każde zamówienie miało własny charakter.
Nie wykonuję seryjnych kopii własnych prac
Jedną z podstawowych zasad mojego warsztatu jest niepowtarzalność. Każdą pracę wykonuję tylko jeden raz. Nie kopiuję również własnych wcześniejszych realizacji.
Jeżeli podobny motyw, forma albo rozwiązanie ma zostać wykorzystane ponownie, projekt zostaje przynajmniej częściowo przepracowany i dostosowany do nowego zamierzenia. Nie chodzi przy tym o kosmetyczną zmianę dla samej zmiany. Różnica może wynikać z proporcji, konstrukcji, detalu, sposobu wykończenia albo całkowicie odmiennego potraktowania konkretnego elementu.
Dzięki temu osoba zamawiająca wyrób wykonany ręcznie nie otrzymuje przedmiotu będącego kolejnym egzemplarzem tego samego modelu. Otrzymuje własną realizację, wykonaną jednostkowo i podporządkowaną konkretnemu zamówieniu.
To właśnie rozumiem jako rzemiosło jednostkowe.
Przygotowanie dzieła do transportu – opakowanie jest częścią wykonania
W przypadku ręcznie wykonywanego przedmiotu metalowego zakończenie pracy w warsztacie nie zawsze oznacza zakończenie całego przedsięwzięcia. Jeżeli wyrób ma zostać przewieziony na dużą odległość, szczególnie poza granice kraju, równie ważne jak jego wykonanie staje się odpowiednie przygotowanie do transportu.
Przy niewielkim przedmiocie wystarczające może być standardowe opakowanie. Przy dużym, ciężkim albo przestrzennie rozbudowanym dziele sztuki sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Każdy taki przedmiot wymaga indywidualnego rozpoznania jego konstrukcji, punktów wrażliwych, środka ciężkości, wystających elementów oraz sposobu, w jaki może reagować na siły powstające podczas przewozu.
Nie istnieje jedna uniwersalna skrzynia transportowa odpowiednia dla każdego wyrobu. Skrzynię należy zaprojektować pod konkretny przedmiot.
Skrzynia transportowa nie może być tylko klatką wokół dzieła
W przypadku monumentalnych wyrobów metalowych samo zamknięcie przedmiotu w stalowej konstrukcji nie rozwiązuje problemu. Trzeba przede wszystkim przewidzieć, w jaki sposób siły działające podczas transportu zostaną przejęte przez skrzynię, aby nie przenosiły się bezpośrednio na delikatne albo odsadzone od głównej osi elementy dzieła.
Szczególnego znaczenia nabierają wszystkie punkty znajdujące się poza centralną linią konstrukcji: ramiona, ornamenty, liście, elementy roślinne, woluty, ozdobne zakończenia czy inne detale przestrzenne. Nie powinny one podczas gwałtownego hamowania, przechyłu lub zmiany kierunku jazdy pracować jako niezależne dźwignie.
Dlatego projektowanie zabezpieczenia zaczyna się od odpowiedzi na proste pytanie:
co stanie się z przedmiotem, jeżeli samochód gwałtownie zahamuje, przechyli się albo wykona manewr powodujący zmianę kierunku działania siły?
Myślenie o transporcie powinno odbywać się właśnie w ten sposób — nie po fakcie, lecz przed wystąpieniem problemu.
Zabezpieczenie dzieła a sposób jego zamocowania
W przypadku ciężkiego przedmiotu istotne jest nie tylko to, czym zostanie owinięty, lecz również gdzie i w jaki sposób zostanie zamocowany.
Folia bąbelkowa może bardzo dobrze zabezpieczyć powierzchnię przed otarciami i przypadkowymi uderzeniami, ale sama nie ustabilizuje kilkudziesięciokilogramowej konstrukcji. Materiał amortyzujący jest więc tylko jednym z elementów całego systemu zabezpieczenia.
W zależności od konstrukcji konieczne może być zastosowanie dodatkowych uchwytów, odciągów, punktów kotwiących albo specjalnie wykonanych podpór. Ich zadaniem jest nie tylko unieruchomienie przedmiotu, lecz takie związanie go ze skrzynią, aby wyrób i jego zabezpieczenie zachowywały się podczas transportu możliwie jak jedna konstrukcja.
Ma to szczególne znaczenie przy wysokich, smukłych przedmiotach, których środek ciężkości znajduje się wysoko ponad podstawą.
Masa przedmiotu ma znaczenie już podczas projektowania skrzyni
Projektując skrzynię transportową, trzeba myśleć nie tylko o samym dziele. Należy uwzględnić również sposób jego załadunku i późniejszego rozładunku.
Inaczej przygotowuje się konstrukcję przeznaczoną do przenoszenia dźwigiem, inaczej taką, którą będzie można bezpiecznie podjąć wózkiem widłowym. W jednym przypadku potrzebne będą odpowiednio rozmieszczone uchwyty lub punkty kotwiące, w drugim — wolna przestrzeń umożliwiająca wprowadzenie wideł wózka pod skrzynię.
Nie można również dopuścić do sytuacji, w której sama skrzynia staje się problemem podczas zdejmowania z samochodu.
Dlatego sposób załadunku powinien być przewidziany już na etapie jej wykonywania.
Transport zagraniczny zaczyna się od rozmowy ze spedytorem
Przy długiej trasie warto wcześniej ustalić ze spedytorem podstawowe warunki przewozu. Znaczenie ma rodzaj nadwozia, sposób mocowania ładunku, dostępna przestrzeń, przewidywane miejsce ustawienia skrzyni oraz to, jakie inne przedmioty będą przewożone razem z dziełem.
Ten ostatni punkt może mieć ogromne znaczenie.
Jeżeli obok skrzyni znajdzie się inny ładunek, należy przewidzieć możliwość jego przemieszczania się oraz ewentualnego nacisku na zabezpieczenie. Zupełnie inaczej można zaprojektować skrzynię, jeżeli wiadomo, że sąsiadujący ładunek będzie miał gładkie, wysokie boki i nie będzie mógł bezpośrednio oddziaływać na dzieło.
Właśnie dlatego transportu nie należy sprowadzać do prostego pytania: „ile kosztuje wysyłka?”
W przypadku przedmiotu wykonywanego przez wiele tygodni albo miesięcy znacznie ważniejsze jest pytanie:
„W jaki sposób ten przedmiot ma bezpiecznie dotrzeć na miejsce?”
Skrzynia musi chronić również podczas rozładunku
Dobrze zaprojektowane zabezpieczenie powinno umożliwiać nie tylko bezpieczny transport, ale również bezkolizyjne wydobycie dzieła ze skrzyni.
Nie może być tak, że po dotarciu na miejsce jedyną możliwością jest rozcięcie konstrukcji, użycie przypadkowych narzędzi albo siłowe wyciąganie przedmiotu. Poszczególne elementy skrzyni powinny zostać przewidziane w taki sposób, aby po zakończeniu podróży można było je rozmontować i uzyskać dostęp do dzieła bez ryzyka uszkodzenia jego powierzchni, ornamentyki czy konstrukcji.
To jest kolejny etap projektowania, o którym trzeba pomyśleć jeszcze przed wykonaniem pierwszego elementu skrzyni.
Skrzynia wykonywana dla jednego dzieła
W mojej pracy nie traktuję skrzyni transportowej jako uniwersalnego opakowania. Jeżeli przedmiot ma nietypową geometrię, duże gabaryty albo delikatne elementy przestrzenne, zabezpieczenie również staje się konstrukcją wykonywaną jednostkowo.
Tak jak nie kopiuję własnych wyrobów, tak samo nie ma sensu wykonywanie przypadkowej, uniwersalnej klatki, która później ma zostać dopasowana do dzieła.
Najpierw trzeba poznać przedmiot, następnie przewidzieć drogę, a dopiero później wykonać zabezpieczenie.
Transport dzieła premium nie powinien być miejscem na oszczędności
Jest jeszcze jedna kwestia, o której warto powiedzieć wprost.
Jeżeli ktoś decyduje się na wykonanie unikatowego, ręcznie wykonanego dzieła sztuki, wyrobu kowalstwa artystycznego czy rozbudowanej metaloplastyki, próba maksymalnego ograniczenia kosztów transportu może okazać się pozorną oszczędnością.
Koszt wykonania skrzyni, dodatkowych zabezpieczeń, odpowiedniego załadunku czy właściwego przewozu jest niewielki w porównaniu z kosztem ponownego wykonania wielotygodniowej pracy.
Dlatego przy realizacjach wymagających transportu na dużą odległość koszt zabezpieczenia i przewozu powinien być elementem planowania całego zamówienia od samego początku, a nie dodatkiem dopisywanym na końcu.
Nie interesuje mnie transport „najtaniej”. Interesuje mnie transport, po którym wykonany przedmiot nadal będzie tym samym przedmiotem, który opuścił warsztat.
Myśleć o problemie, zanim się pojawi
Właśnie tutaj doświadczenie rzemieślnika zaczyna mieć znaczenie wykraczające poza samo wykonanie przedmiotu.
Myślący rzemieślnik nie ucieka od problemów, ale próbuje przewidzieć je wcześniej i zaplanować sposób ich rozwiązania.
Przygotowanie dzieła do transportu jest takim samym etapem pracy jak wykonanie konstrukcji, dobranie materiału czy opracowanie detalu. Różnica polega tylko na tym, że tutaj trzeba przewidzieć zdarzenia, które jeszcze się nie wydarzyły.
I właśnie dlatego dobrze przygotowana skrzynia transportowa nie jest dodatkiem do dzieła.
Jest ostatnią konstrukcją, którą wykonuję dla tego dzieła, zanim opuści ono warsztat.
Austria – monumentalny krzyż nagrobny i transport własnej konstrukcji
Jednym z bardziej wymagających przykładów zagranicznej realizacji był monumentalny krzyż nagrobny wykonany dla odbiorczyni z Austrii. Sama konstrukcja otrzymała formę stylizowanego drzewa. Ma około 160 cm wysokości, a masywny przekrój pnia wynosi około 80 mm. Powierzchnia została ręcznie wykuta i fakturowana, a całość uzupełniają kute pnącza, liście, fragmenty gałęzi oraz podstawa stylizowana na system korzeni. Integralnym elementem kompozycji są również miedziane tablice inskrypcyjne wykonane techniką repusowania, którą opisałem w tym artykule -
trybowanie i repusowanie - dwie nazwy tej samej techniki
W przypadku tego krzyża opisane powyżej zasady nie pozostały jedynie założeniami projektowymi. Dla konkretnego wyrobu wykonałem dedykowaną stalową skrzynię transportową z zamkniętych profili. Krzyż został zabezpieczony dużą ilością folii bąbelkowej, a jego pionowy trzon ustabilizowany za pomocą dedykowanych odciągów. W podstawie wykorzystano istniejące centralne mocowanie gwintowane, do którego na czas transportu zamocowano dodatkowy element współpracujący z konstrukcją skrzyni.
Tak wygląda krzyż po jego spakowaniu w dedykowaną skrzynię
Szczególne znaczenie miało takie zestawienie punktów mocowania, aby podczas przechyłów i zmian kierunku jazdy krzyż oraz stalowa klatka nie pracowały względem siebie niezależnie. Skrzynia miała przejmować oddziałujące siły i ograniczać możliwość niekontrolowanego przemieszczania się dzieła.
Uwzględniono również sposób załadunku, rozładunku oraz rodzaj ładunku przewożonego w sąsiedztwie. Dzięki temu zabezpieczenie zostało zaprojektowane nie tylko dla samego krzyża, ale dla konkretnej podróży konkretnego przedmiotu.
Krzyż dotarł do Austrii w stanie idealnym. I właśnie ten fakt jest dla mnie najważniejszym sprawdzianem całego rozwiązania.
Gotowy krzyż na miejscu pamięci
Francja – krzyż nagrobny wykonywany na odległość
Inny charakter miała realizacja krzyża nagrobnego wykonanego na zamówienie pani Beaty z Francji.
W tym przypadku kontakt z odbiorczynią oraz uzgadnianie szczegółów realizacji odbywały się drogą elektroniczną. Sam przedmiot powstawał natomiast w moim warsztacie, gdzie poszczególne elementy zostały wykonane ręcznie.
Szczególną część tej realizacji stanowi repusowana i trybowana tablica inskrypcyjna z miedzi. Awers tablicy, wewnętrzna rama ze stali nierdzewnej oraz miedziany rewers tworzą kompletny, konstrukcyjny element przeznaczony do osadzenia w krzyżu.
Zobacz krzyż nagrobny z repusowaną tablicą inskrypcyjną
Sam krzyż wykonany został jako konstrukcja przestrzenna z dwóch stalowych płaszczyzn. Boki wykonano z blachy 1,5 mm, a poszczególne elementy zostały połączone gęsto rozmieszczonymi nitami, mniej więcej co 2 cm.
W dolnej części znalazły się ręcznie formowane kłosy zbóż oraz różaniec, a centralną część uzupełnia krzyż pasyjny z figurą Chrystusa.
Ta realizacja jest dla mnie ważna z jeszcze jednego powodu. Pokazuje, że indywidualne kowalstwo artystyczne i metaloplastyka nie muszą być ograniczone przez fizyczną odległość pomiędzy warsztatem a odbiorcą.
Jednocześnie nie należy przypisywać tej realizacji czynności, których faktycznie przy niej nie wykonywałem. Sam krzyż powstał na zamówienie odbiorczyni z Francji, natomiast jego późniejsze osadzenie na miejscu zostało zorganizowane przez inną osobę. Dla mnie właśnie takie rozróżnienie jest częścią uczciwego opisywania własnej pracy.
Szwajcaria – rekonstrukcja zabytkowego stołu
Jeszcze innym rodzajem zagranicznej realizacji była praca dla prywatnego inwestora ze Szwajcarii. Tym razem nie chodziło o wykonanie przedmiotu według luźnej inspiracji historycznej, lecz o odtworzenie konkretnego zabytkowego stołu na podstawie zachowanego pierwowzoru i dokumentacji fotograficznej.
Wykonane miały zostać dwa stoły w mniejszej skali.
Podstawowym materiałem konstrukcyjnym nóg był pełny pręt stalowy o przekroju 30 × 30 mm. Wzmocnienia wykonano z płaskownika 10 × 25 mm, którego zakończenia zostały ściągnięte w szpic. Zastosowano również masywne nakładki kątownikowe o grubości 10 mm.
Istotnym założeniem było wykonanie konstrukcji bez spawania. Elementy łączono przy użyciu nitów, czopów i rozkuć, również w miejscach niewidocznych na gotowym przedmiocie.
Najtrudniejsze nie było jednak samo wykonanie ciężkiej stalowej konstrukcji. Trudność polegała na zachowaniu proporcji pierwowzoru po jego pomniejszeniu oraz na odtworzeniu wyglądu powierzchni.
Kuta noga stołu antycznego – odtworzenie zabytku ze zdjęcia
W tym przypadku korozja zabytkowego stołu nie była wadą, którą należało usunąć. Stała się częścią wzorca. Nowe konstrukcje musiały otrzymać odpowiednio opracowaną powierzchnię, aby nie wyglądały jak współczesne stoły jedynie stylizowane na stare.
To właśnie odróżnia rekonstrukcję historyczną od powierzchownej stylizacji.
Australia – skrzynka pocztowa, która przebyła ocean
Nie wszystkie zagraniczne realizacje były monumentalne.
Jedną z nich była stylizowana stalowa skrzynka pocztowa inspirowana dawną torbą listonosza. Została wykonana z blachy stalowej o grubości 1,5 mm i otrzymała formę przypominającą mocno sfatygowany przedmiot wykonany ze skóry.
Zobacz stylizowaną skrzynkę pocztową wykonaną dla odbiorcy zagranicznego
Charakterystyczna klapa, nitowane pasy, rączka i boczne wzmocnienia zostały podporządkowane jednej stylistyce, ale pod historyczną formą ukryto współczesną funkcję użytkową. Skrzynka umożliwia przyjmowanie korespondencji w formacie A4 i posiada numer posesji.
Realizacja trafiła do Australii.
Jest to dobry przykład na to, że metaloplastyka artystyczna nie musi oznaczać wyłącznie wielkich konstrukcji. Równie dobrze może być nią niewielki przedmiot użytkowy, jeżeli jego forma, materiał i sposób wykonania zostały potraktowane indywidualnie.
Kanada – kiedy jeden żyrandol prowadzi do kolejnych realizacji
Szczególnie ciekawy przypadek stanowi współpraca z Tomem Kowalskim, mieszkańcem Kanady. Pierwszym zamówieniem był żyrandol. Po otrzymaniu fotografii gotowej realizacji pojawiły się kolejne zamówienia: kinkiety, wieszaki, drzwiczki oraz zadaszenie do grillowędzarki. Jak wynika z referencji, całość współpracy opierała się w dużej mierze na zaufaniu do pomysłowości i sposobu pracy rzemieślnika.
Sam żyrandol reprezentuje tradycyjne podejście do metaloplastyki. Jest monumentalną, świecznikową konstrukcją inspirowaną dawnymi oprawami oświetleniowymi. Jego forma została zbudowana wokół stalowej konstrukcji, ręcznie opracowanych detali i elementów kowalskich, dzięki czemu przedmiot nie przypomina seryjnej lampy dekoracyjnej.
Zobacz żyrandol wykonany dla odbiorcy z Kanady
Kolejnym przykładem jest kinkiet przeznaczony do oświetlania obrazów. Jego konstrukcja została potraktowana nie jako zwykła oprawa techniczna, lecz jako element wystroju wnętrza. Ramiona lampy wykonano z rur stalowych formowanych autorską metodą kucia na gorąco, zachowując pusty przekrój wewnętrzny. Dzięki temu przewody elektryczne można było prowadzić wewnątrz konstrukcji, zamiast pozostawiać je na powierzchni dekoracyjnego metalu.
Zobacz kinkiet galeryjny do oświetlania obrazów
To rozwiązanie pokazuje również sposób, w jaki w mojej pracy funkcja techniczna może zostać połączona z formą. Prowadzenie instalacji elektrycznej nie zostało potraktowane jako problem, który należy rozwiązać dopiero po wykonaniu lampy. Zostało uwzględnione już na etapie projektowania i wykonania stalowych ramion.
W ramach tej samej współpracy powstały również masywne drzwiczki do wędzarni i pieca chlebowego. Jest to zupełnie inny rodzaj rzemiosła niż wykonywanie oświetlenia, ale również tutaj najważniejsza była indywidualna konstrukcja oraz ręczne opracowanie detalu.
Zobacz stylizowane drzwiczki do wędzarni i pieca chlebowego wykonane dla odbiorcy z Kanady
Drzwiczki otrzymały ciężką, rustykalną formę przeznaczoną do osadzenia w łukowym portalu z czerwonej cegły. Zastosowano profile 25 × 25 mm, wewnętrzną ramę z płaskownika 50 × 6 mm oraz fakturowaną blachę 2 mm. Konstrukcję uzupełniają nitowane zawiasy, ozdobne ćwieki, sprężynowy mechanizm klamki, rygiel oraz ręcznie opracowane detale.
Nie był to przy tym pojedynczy przypadkowy element. W komplecie znalazły się również mniejsze drzwiczki przeznaczone do paleniska, ruszta wewnętrzne, wieszaki na druty wędzarnicze oraz ozdobne zadaszenie stylistycznie powiązane z głównymi drzwiczkami. Poszczególne elementy tworzyły więc spójny zespół wyposażenia jednej wędzarni i pieca chlebowego.
Ta współpraca jest dla mnie ciekawa również dlatego, że pokazuje pewien mechanizm, który przy indywidualnym rzemiośle zdarza się częściej niż przy zakupie gotowego produktu. Pierwszy wyrób staje się sprawdzianem sposobu pracy. Jeżeli odbiorca otrzymuje przedmiot zgodny z oczekiwaniem, kolejne zamówienia mogą już obejmować zupełnie inne elementy — od oświetlenia, przez wyposażenie wnętrza, aż po ciężkie konstrukcje użytkowe.
W tym przypadku właśnie tak się stało. Pierwszy żyrandol doprowadził do kolejnych realizacji, a z czasem zakres prac objął różne elementy wyposażenia.
Potwierdza to również sama referencja Toma Kowalskiego, który wskazał, że po otrzymaniu pierwszych fotografii żyrandola zdecydował się na kolejne zamówienia.
Kowalstwo rustykalne, metaloplastyka artystyczna – referencje
Dla mnie jest to dobry przykład tego, że zagraniczny odbiorca nie musi otrzymać gotowego, katalogowego produktu. Może powierzyć rzemieślnikowi wykonanie całego zespołu indywidualnie zaprojektowanych elementów, które później tworzą spójny charakter wnętrza.
Co ważne, odległość pomiędzy warsztatem a odbiorcą nie zmieniła podstawowej zasady tej pracy. Każdy przedmiot nadal powstawał jako jednostkowa realizacja, z własną konstrukcją, detalem i rozwiązaniami technicznymi. Internet stał się jedynie sposobem komunikacji pomiędzy warsztatem a człowiekiem znajdującym się po drugiej stronie świata.
I właśnie dlatego Kanada jest w tym artykule szczególnie dobrym przykładem: jedna zagraniczna realizacja nie zakończyła się na jednym przedmiocie, lecz otworzyła drogę do kolejnych prac wykonanych w zupełnie różnych obszarach rzemiosła.
Odległość nie musi być problemem
Opisane realizacje pochodzą z różnych obszarów rzemiosła. Są wśród nich krzyże nagrobne, repusowane tablice miedziane, żyrandole, kinkiety, drzwiczki, skrzynka pocztowa oraz rekonstrukcja zabytkowego mebla.
Różnią się wielkością, funkcją i technologią wykonania. Łączy je natomiast jedna rzecz — wszystkie powstały jako przedmioty jednostkowe, a nie jako kolejne egzemplarze produkowanego seryjnie modelu.
W przypadku zamówień zagranicznych dochodzi jeszcze jeden etap, którego przy lokalnej realizacji można czasem nie zauważyć. Jest nim organizacja całej drogi pomiędzy warsztatem a miejscem przeznaczenia.
Przy dużym dziele metalowym oznacza to niekiedy wykonanie dedykowanej skrzyni transportowej, zaplanowanie punktów podparcia, zabezpieczenie delikatnych elementów, uzgodnienie sposobu załadunku i rozładunku oraz przewidzenie sił, które mogą pojawić się podczas wielogodzinnej podróży.
Nie traktuję tego jednak jako powodu do rezygnacji z wykonania pracy.
Rzemieślnik, który podejmuje się wykonania przedmiotu jednostkowego, powinien umieć przewidywać problemy, zanim jeszcze się pojawią. Jeżeli dzieło ma pokonać granicę, trzeba zaplanować również jego podróż.
Rzemiosło bez granic, ale bez rezygnacji z rzemiosła
Internet skrócił odległość pomiędzy odbiorcą a warsztatem. Nie skrócił jednak czasu potrzebnego na dobre wykonanie przedmiotu.
Nadal potrzebne są stal, młotek, kowadło, palenisko, narzędzia, doświadczenie i czas. Nadal trzeba umieć wykonać nitowane połączenie, przekuć materiał, uformować detal, wykonać konstrukcję bez spawania, repusować miedź czy odtworzyć element dawnego przedmiotu.
Zmieniła się natomiast możliwość dotarcia do osoby, która takiego rzemiosła szuka.
Dlatego zagraniczne realizacje traktuję nie jako szczególny rodzaj reklamy, lecz jako naturalne przedłużenie pracy warsztatowej. Jeżeli ktoś znajdujący się w Austrii, Francji, Szwajcarii, Australii czy Kanadzie poszukuje przedmiotu wykonanego ręcznie i jest gotów powierzyć jego wykonanie małemu warsztatowi, sama odległość nie jest dla mnie argumentem wystarczającym do tego, aby taką pracę odrzucić.
Ostatecznie najważniejsze pozostaje jednak to samo, niezależnie od tego, gdzie znajduje się odbiorca.
Przedmiot ma być dobrze zaprojektowany, dobrze wykonany i mieć własny charakter.
A jeżeli powstaje drugi raz, nie powinien być taki sam jak pierwszy.