PIERWSZY ETAP – 80 KINKIETÓW I 10 ŻYRANDOLI
Nie każda realizacja rzemieślnicza kończy się wraz z opuszczeniem pracowni przez gotowy przedmiot. Są przedsięwzięcia, których historia rozciąga się na wiele lat, a kolejne etapy pozwalają spojrzeć na tę samą pracę z zupełnie innej perspektywy.
Do takich realizacji należy moje wieloetapowe przedsięwzięcie związane z oświetleniem Sądu Okręgowego w Warszawie przy al. Solidarności, w historycznym gmachu zaprojektowanym przez Bohdana Pniewskiego.
Była to realizacja o szczególnym charakterze. Nie polegała na wyposażeniu budynku w przypadkowy zestaw współczesnych opraw. Nowe elementy oświetleniowe musiały zostać wykonane w taki sposób, aby historycznie wpisać się w istniejące już wyposażenie gmachu, którego pierwotne oprawy powstały w 1938 roku.
Właśnie ta zależność jest kluczowa dla zrozumienia całego przedsięwzięcia.
Były to dwa zasadnicze etapy prac, pomiędzy którymi upłynęło około dziesięciu lat.
PIERWSZY ETAP – 80 KINKIETÓW I 10 ŻYRANDOLI
Pierwszy etap realizacji obejmował wykonanie 80 kinkietów oraz 10 żyrandoli przeznaczonych do wnętrz Sądu Okręgowego w Warszawie.
Istotą tego zadania nie było stworzenie dowolnych nowych lamp utrzymanych w historyzującym stylu. Nowo wykonywane oprawy musiały zostać podporządkowane charakterowi już istniejącego historycznego wyposażenia.
W budynku znajdowały się oprawy wykonane w 1938 roku przez ówczesnych rzemieślników. To właśnie one stanowiły punkt odniesienia dla późniejszych prac.
Nowe oświetlenie musiało więc zachować odpowiednie proporcje, charakter konstrukcji, sposób zestawienia elementów oraz język plastyczny, aby po wprowadzeniu do wnętrza nie tworzyło stylistycznego dysonansu z zachowanymi oprawami historycznymi.
Było to zadanie znacznie bardziej wymagające niż samo wykonanie lampy o wyglądzie nawiązującym do dawnej epoki.
Rzemiosło podporządkowane istniejącej architekturze
W przypadku takich realizacji rzemieślnik nie otrzymuje pełnej swobody twórczej.
Forma musi wynikać z miejsca.
Każda nowa oprawa powinna być rozpatrywana nie jako pojedynczy przedmiot, lecz jako część istniejącego zespołu wyposażenia architektonicznego.
Dlatego podczas wykonywania kolejnych kinkietów i żyrandoli istotne było zachowanie zgodności z historycznymi elementami znajdującymi się już w budynku.
To właśnie odróżnia takie przedsięwzięcie od wykonania współczesnej lampy jedynie stylizowanej na zabytkową.
Tutaj współczesne wykonanie musiało podporządkować się historycznemu kontekstowi.
Masywny kinkiet ścienny – przykład oprawy z realizacji
Powtarzalność bez przemysłowej produkcji
Wykonanie 80 kinkietów wymagało jednocześnie zachowania dużej powtarzalności.
Każda kolejna oprawa musiała odpowiadać przyjętemu wzorcowi pod względem wymiarów, proporcji, rozmieszczenia elementów oraz charakteru konstrukcji, a zarazem pozostawać zgodna z historycznym zespołem oświetlenia wykonanym w 1938 roku.
Nie oznaczało to jednak przemysłowej produkcji.
Oprawy nadal powstawały w warsztacie metaloplastycznym, z wykorzystaniem ręcznej obróbki metalu i pracy rzemieślniczej.
To połączenie dwóch wymagań — historycznej zgodności i rzemieślniczej powtarzalności — było jednym z istotnych elementów całego zadania.
Gilzy wykonywane ręcznie
Jednym z charakterystycznych elementów opraw były metalowe gilzy przeznaczone do osadzenia punktów świetlnych.
Wykonano je ręcznie przy użyciu maszyny zwanej wyoblarką.
W przypadku pojedynczego elementu można byłoby potraktować taki detal jako drobiazg.
Przy dużej liczbie opraw staje się on jednak istotnym elementem całego procesu wykonawczego. Każda gilza musi zachować właściwą geometrię i proporcje, ponieważ po zamontowaniu współtworzy wygląd całej oprawy.
ŻYRANDOLE PIERWSZEGO ETAPU
Pierwszy etap obejmował również 10 żyrandoli.
Jednym z przykładów jest duży żyrandol obręczowy o średnicy około 120 cm.
Wielki żyrandol obręczowy – przykład realizacji dla Sądu Okręgowego
Duża, okrągła konstrukcja pozwalała zachować odpowiednią skalę oprawy w reprezentacyjnej przestrzeni.
Nie chodziło jednak o samo osiągnięcie dużego rozmiaru.
Żyrandol musiał pozostawać częścią tego samego języka formalnego, który wynikał z istniejącego wyposażenia budynku.
W obiekcie historycznym nawet bardzo efektowna współczesna lampa może wyglądać obco. Dlatego właściwe zaprojektowanie i wykonanie oprawy wymaga uwzględnienia całego otoczenia architektonicznego.
PONAD DZIESIĘĆ LAT PÓŹNIEJ
Pomiędzy pierwszym a drugim etapem realizacji upłynęło około dziesięciu lat.
To jeden z najbardziej znaczących elementów całej historii.
Oprawy wykonane podczas pierwszego etapu przez lata funkcjonowały w rzeczywistym obiekcie.
Nie były więc jedynie efektownymi przedmiotami zaprezentowanymi po zakończeniu pracy. Przeszły próbę wieloletniego użytkowania.
Po tym okresie ponownie pojawiło się zadanie związane z wykonaniem oświetlenia dla tego samego gmachu.
I właśnie wtedy skala przedsięwzięcia jeszcze wzrosła.
REALIZACJA POD NADZOREM KONSERWATORSKIM
Wykonanie nowych opraw oświetleniowych dla tego zabytkowego gmachu nie odbywało się na zasadzie swobodnej interpretacji historycznej formy. Każdy element, który miał zostać wprowadzony do istniejącej architektury – zarówno pod względem konstrukcyjnym, technicznym, jak i zdobniczym – musiał zostać wcześniej zaakceptowany w ramach wymaganej procedury konserwatorskiej. W pierwszej kolejności zatwierdzany był wzór wykonawczy oprawy, który określał jej formę, proporcje, sposób zestawienia poszczególnych elementów oraz charakter odpowiadający istniejącemu historycznemu wyposażeniu wnętrza z 1938 roku. Dopiero po zaakceptowaniu wzoru możliwe było przystąpienie do wykonania właściwej serii opraw. Dotyczyło to zarówno pierwszego etapu realizacji, obejmującego 80 kinkietów i 10 żyrandoli, jak również późniejszego etapu, w którym wykonano 152 kinkiety i 17 żyrandoli. Równie istotnym elementem całego procesu były odbiory konserwatorskie oraz dokumentacja potwierdzająca ich przeprowadzenie. Dzięki temu każda zrealizowana partia nie była jedynie wykonanym zespołem przedmiotów, lecz elementem wyposażenia wprowadzanym do zabytkowego wnętrza zgodnie z zatwierdzonym wzorem i wymaganiami ochrony konserwatorskiej.
DRUGI ETAP – 152 KINKIETY I 17 ŻYRANDOLI
Drugi etap obejmował wykonanie 152 kinkietów oraz 17 żyrandoli.
Ponownie nie chodziło o wykonanie przypadkowych opraw dekoracyjnych.
Nowe elementy musiały zostać wykonane w zgodzie z historycznym charakterem obiektu oraz z istniejącym już wyposażeniem oświetleniowym.
Była to więc kontynuacja pewnej historii rzemieślniczej rozpoczętej wiele lat wcześniej.
Wykonawca musiał zachować odpowiedni poziom zgodności formalnej, tak aby nowe elementy nie odcinały się wizualnie od wcześniejszego wyposażenia.
Drugie zlecenie po latach
Sam fakt ponownego powierzenia pracy po około dziesięciu latach jest dla mnie szczególnie istotny.
Pierwszy etap miał już za sobą długi okres rzeczywistego użytkowania.
Dopiero na tym tle należy patrzeć na drugie przedsięwzięcie obejmujące 152 kinkiety i 17 żyrandoli.
Nie trzeba w takim przypadku budować opowieści o trwałości wyłącznie za pomocą deklaracji.
Wcześniej wykonane przedmioty funkcjonowały już w obiekcie, a następnie po latach pojawiło się kolejne zadanie o jeszcze większej liczbie opraw.
Dla rzemieślnika jest to bardzo wymowna forma potwierdzenia wcześniejszej pracy.
TRZY RÓŻNE OBSZARY RZEMIOSŁA W JEDNYM PRZEDSIĘWZIĘCIU
Drugi etap miał jeszcze jeden wyjątkowy wymiar.
Oprócz 152 kinkietów i 17 żyrandoli powierzono mi również prace przy zachowanych przedwojennych kinkietach określanych jako Miecze Temidy.
Tym razem nie chodziło już o wykonanie nowych opraw.
Chodziło o zachowanie i przywrócenie historycznego wyposażenia.
Do renowacji trafiło 5 zabytkowych kinkietów.
Każdy z nich wymagał indywidualnej analizy stanu zachowania, demontażu, oczyszczenia, prostowania zdeformowanych elementów, odtworzenia brakujących detali, naprawy historycznych połączeń oraz wymiany zdegradowanej instalacji elektrycznej.
Jednocześnie jeden z sześciu kinkietów znajdował się w innej sytuacji.
Jeden Miecz Temidy zaginął.
Nie można było więc odrestaurować brakującego elementu.
Konieczne było wykonanie całego brakującego kinkietu od podstaw, wykorzystując zachowane pięć egzemplarzy jako materiał porównawczy pozwalający odtworzyć konstrukcję, proporcje i charakter utraconego elementu.
To właśnie tutaj w ramach jednego przedsięwzięcia spotkały się trzy zupełnie różne rodzaje pracy:
wykonanie nowych opraw, renowacja zachowanych zabytków oraz pełna rekonstrukcja utraconego egzemplarza.
ARTYKUŁU O REKONSTRUKCJI I RENOWACJI KINKIETÓW - MIECZE TEMIDY
Szczegółowy przebieg prac przy pięciu zachowanych kinkietach oraz wykonanie od podstaw szóstego egzemplarza opisuję w osobnym opracowaniu. Tam można prześledzić proces od pierwszych oględzin, poprzez diagnozę zniszczeń i demontaż, aż po rekonstrukcję detali, przywrócenie geometrii, wymianę instalacji i końcowe próby techniczne.
REKONSTRUKCJA TO NIE WYKONANIE PODOBNEGO PRZEDMIOTU
W przypadku szóstego kinkietu szczególnego znaczenia nabrała analiza zachowanych egzemplarzy.
Nie było już oryginału, który można byłoby po prostu naprawić.
Pozostało pięć zachowanych historycznych wzorców.
Na ich podstawie trzeba było odtworzyć brakujący element w taki sposób, aby po zamontowaniu nie sprawiał wrażenia współczesnego dodatku.
Dotyczyło to między innymi rękojeści miecza, jego głowicy, jelca, sposobu mocowania oraz drobnych elementów konstrukcyjnych.
W rekonstrukcji zabytków podobnego rodzaju niezwykle istotna jest nie tylko forma zewnętrzna.
Równie ważne są wzajemne proporcje, współosiowość, sposób łączenia części, logika konstrukcyjna oraz charakter zastosowanych detali.
Dopiero połączenie tych wszystkich elementów pozwala stworzyć rekonstrukcję, która może naturalnie współistnieć z zachowanymi oryginałami.
ZACHOWAĆ, ZAMIAST ZASTĘPOWAĆ
Przy pięciu zachowanych kinkietach zasada była odwrotna.
Tam, gdzie historyczny element można było uratować, nie należało automatycznie zastępować go nowym.
Silnie zdeformowane elementy były prostowane i stabilizowane poprzez odpowiednio dobrane zabiegi na zimno oraz miejscowo na gorąco.
Regenerowano również uszkodzone połączenia i gwinty.
W jednym z przypadków udało się odzyskać funkcjonalność historycznej gilzy poprzez regenerację uszkodzonego gwintu zamiast wykonywania całej części od początku.
Takie działania są często niewidoczne po zakończeniu prac.
Jednak właśnie one decydują o tym, czy mamy do czynienia z prostą wymianą elementów, czy z rzeczywistą pracą konserwatorsko-renowacyjną.
HISTORIA I WSPÓŁCZESNE BEZPIECZEŃSTWO
Jednocześnie nie każdy element historyczny można pozostawić bez zmian.
Dotyczyło to przede wszystkim instalacji elektrycznej.
Oryginalne przewody po dziesięcioleciach użytkowania utraciły swoje właściwości. Zdegradowana izolacja przestała zapewniać poziom bezpieczeństwa wymagany przy dalszym użytkowaniu opraw.
W tym przypadku wymiana instalacji była koniecznością.
Zachowanie historycznej substancji nie może oznaczać pozostawienia elementu, który stwarza zagrożenie dla użytkowników.
Zabytek powinien zachować możliwie dużą część swojej autentycznej konstrukcji, ale po renowacji musi również bezpiecznie pełnić swoją funkcję.
RZEMIOSŁO DLA ARCHITEKTURY, NIE TYLKO DLA PRZEDMIOTU
Ta realizacja bardzo dobrze pokazuje różnicę pomiędzy wykonaniem pojedynczego przedmiotu a rzemiosłem obiektowym.
W przypadku pojedynczej lampy głównym problemem może być sama konstrukcja.
Przy dużym obiekcie dochodzi znacznie więcej zależności.
Trzeba uwzględnić architekturę, skalę wnętrz, istniejące wyposażenie, charakter historycznych opraw, funkcję użytkową oraz wymagania dotyczące trwałości i bezpieczeństwa.
Dlatego wykonanie nowego żyrandola lub kinkietu dla zabytkowego obiektu nie polega na wybraniu odpowiedniego stylu z katalogu.
Forma musi zostać odczytana z miejsca i jego istniejącego wyposażenia.
W tym przypadku nowe oprawy musiały historycznie współistnieć z elementami wykonanymi w 1938 roku przez wcześniejszych rzemieślników.
To właśnie ta ciągłość jest jednym z najważniejszych aspektów całej realizacji.
DOŚWIADCZENIE W DUŻEJ SKALI
Pierwszy etap — 80 kinkietów i 10 żyrandoli — był sprawdzianem możliwości warsztatu przy dużej liczbie opraw wykonywanych w zgodności z historycznym wyposażeniem budynku.
Po około dziesięciu latach nastąpił drugi etap — 152 kinkiety i 17 żyrandoli.
W ramach tego samego przedsięwzięcia doszła jednak również praca o zupełnie innym charakterze: 5 zabytkowych kinkietów z Mieczami Temidy przeznaczonych do renowacji oraz 1 brakujący kinkiet wykonany całkowicie od podstaw jako rekonstrukcja utraconego egzemplarza.
Każdy z tych zakresów wymagał innego rodzaju wiedzy.
Duża liczba opraw wymagała powtarzalności i konsekwencji wykonawczej.
Renowacja wymagała umiejętności zachowania tego, co przetrwało.
Rekonstrukcja wymagała natomiast odtworzenia tego, czego już nie było.
INSTYTUCJA, ARCHITEKTURA I RZEMIOSŁO
Realizacje tego rodzaju pokazują, że tradycyjne rzemiosło metalowe może być wykorzystywane przy znacznie większych przedsięwzięciach niż pojedyncze przedmioty dekoracyjne.
Dotyczy to szczególnie obiektów reprezentacyjnych i publicznych — sądów, urzędów, ministerstw, ambasad, muzeów, teatrów, pałaców, hoteli historycznych oraz innych wnętrz, w których wyposażenie musi pozostawać w odpowiedniej relacji z architekturą.
W takich miejscach indywidualnie wykonywane oświetlenie może stanowić część większego założenia architektonicznego.
Kinkiet nie jest już tylko lampą.
Żyrandol nie jest wyłącznie źródłem światła.
Stają się elementami przestrzeni.
A jeżeli przestrzeń posiada własną historię, rzemieślnik musi tę historię najpierw odczytać, a dopiero później przystąpić do wykonania.
DWIE REALIZACJE ODLEGŁE O LATA
W całym przedsięwzięciu szczególnie interesujące jest dla mnie połączenie czasu i doświadczenia.
Pierwszy etap obejmował 80 kinkietów i 10 żyrandoli.
Następnie przez około dziesięć lat wykonane oprawy funkcjonowały w obiekcie.
Po tym czasie pojawił się drugi etap obejmujący 152 kinkiety i 17 żyrandoli.
Równolegle powierzono mi również renowację 5 historycznych kinkietów z Mieczami Temidy, a brakujący szósty egzemplarz wymagał wykonania całkowicie od podstaw.
To sprawia, że nie patrzę na tę pracę jak na jedno zamówienie obejmujące określoną liczbę lamp.
Widzę w niej ciąg dwóch etapów wykonawczych, rozdzielonych około dziesięcioletnim okresem użytkowania, oraz późniejszą pracę z historycznym wyposażeniem tego samego obiektu.
RZEMIOSŁO, KTÓRE PO LATACH WRACA DO TEGO SAMEGO MIEJSCA
Być może najbardziej wymownym elementem całej historii jest właśnie powrót do tego samego obiektu po latach.
Pierwsze wykonane oprawy zdążyły przez ten czas funkcjonować w rzeczywistej przestrzeni.
Dopiero później powierzono mi kolejny etap, tym razem obejmujący jeszcze większą liczbę nowych opraw.
W międzyczasie zakres pracy poszerzył się również o konserwację i rekonstrukcję historycznych elementów oświetlenia.
Znalazły się więc obok siebie trzy różne doświadczenia:
tworzenie, ratowanie i odtwarzanie.
Tworzenie nowych opraw w zgodzie z istniejącą architekturą.
Ratowanie zachowanej substancji zabytkowej.
Odtwarzanie tego, co zostało utracone.
I właśnie takie połączenie najlepiej pokazuje możliwości tradycyjnego rzemiosła metalowego.
Nie chodzi wyłącznie o umiejętność wykonania przedmiotu.
Chodzi o umiejętność rozpoznania, czego wymaga konkretne miejsce, konkretna epoka i konkretny przedmiot.
W przypadku Sądu Okręgowego w Warszawie historia ta trwała przez wiele lat i objęła zarówno wykonanie dużych zespołów oświetleniowych, jak i szczegółową pracę konserwatorsko-rekonstrukcyjną przy historycznych Mieczach Temidy.
Dla mnie jest to przede wszystkim przykład tego, że rzemiosło może wejść w bezpośrednią relację z architekturą i historią — i pozostać w niej przez dziesięciolecia.