Od wielkiej realizacji oświetleniowej do pracy z historyczną substancją
Realizacja oświetlenia Sądu Okręgowego w Warszawie była przedsięwzięciem obejmującym wykonanie dużych zespołów nowych opraw, które musiały historycznie wpisać się w istniejące wyposażenie wnętrz wykonane w 1938 roku. W ramach drugiego etapu tego przedsięwzięcia pojawiło się jednak zadanie wymagające zupełnie innego rodzaju doświadczenia – praca z zachowanymi przedwojennymi kinkietami określanymi jako Miecze Temidy.
Do mojej pracowni trafiło pięć oryginalnych kinkietów wymagających kompleksowej renowacji. Każdy z nich posiadał własny zakres uszkodzeń, deformacji i braków materiałowych.
Jednocześnie jeden z sześciu historycznych egzemplarzy nie zachował się w komplecie. Zaginął znajdujący się w nim Miecz Temidy, a tym samym nie było możliwości jego zwykłej renowacji. Ten brakujący element należało wykonać całkowicie od podstaw, wykorzystując pięć zachowanych kinkietów jako materiał porównawczy dla pełnej rekonstrukcji.
W jednym przedsięwzięciu spotkały się więc dwa odmienne zadania: ratowanie zachowanej substancji historycznej oraz odtworzenie tego, co zostało bezpowrotnie utracone.
Fotografia – Miecz Temidy i zabytkowy kinkiet
NADZÓR STOŁECZNEGO KONSERWATORA ZABYTKÓW
Wszystkie prace związane zarówno z wykonaniem nowych elementów oświetleniowych, jak i konserwacją oraz rekonstrukcją zachowanych opraw odbywały się pod ścisłym nadzorem Stołecznego Konserwatora Zabytków w Warszawie. Dotyczyło to zarówno procesu wykonywania opraw, jak również prac przy historycznych Mieczach Temidy, gdzie szczególne znaczenie miało zachowanie autentycznej substancji zabytkowej oraz zgodność odtwarzanych elementów z historycznym wzorcem.
Pięć zachowanych kinkietów – pięć różnych problemów
Pierwszy kontakt z zabytkowym kinkietem nigdy nie pozwala od razu określić pełnego zakresu prac.
Dopiero demontaż i rozdzielenie oprawy na poszczególne elementy pozwalają zobaczyć rzeczywisty stan zachowania konstrukcji.
W przypadku tych kinkietów pojawiały się silne deformacje mechaniczne, brakujące detale, uszkodzone połączenia gwintowe, zdegradowane elementy instalacji elektrycznej oraz późniejsze ingerencje, które nie zawsze były zgodne z pierwotną konstrukcją.
Każdy egzemplarz wymagał więc indywidualnej diagnozy.
Nie można było przyjąć jednego schematu naprawy i zastosować go bez zmian do wszystkich pięciu opraw.
W konserwacji zabytkowego metalu właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza część pracy – rozpoznanie tego, co jeszcze można uratować, tego, co należy odtworzyć, oraz tego, czego ze względów bezpieczeństwa lub technicznych nie można już pozostawić w pierwotnej postaci.
Fotografia – mocno uszkodzony zabytkowy kinkiet
Demontaż jako początek właściwej konserwacji
Prace rozpoczęły się od rozebrania kinkietów na poszczególne elementy.
Dopiero po demontażu można było ocenić stan materiału znajdującego się wewnątrz konstrukcji, sprawdzić sposób wykonania dawnych połączeń oraz rozpoznać ślady późniejszych napraw.
Był to również moment, w którym można było zdecydować, które elementy zachować w całości, które poddać prostowaniu, które zregenerować, a które należy wykonać ponownie.
W przypadku zabytkowego przedmiotu demontaż nie jest więc zwykłą czynnością techniczną.
To etap diagnostyczny, od którego zależy cała późniejsza technologia prowadzenia prac.
Fotografia – demontaż zabytkowego kinkietu
Mocowanie przypominające skręcone śmigło
Jednym z najbardziej zdeformowanych elementów była konstrukcja mocująca kinkiet do ściany.
Jej pierwotna geometria została całkowicie zaburzona. Element przypominał skręcone śmigło i na pierwszy rzut oka mógł sprawiać wrażenie części, której nie da się już wykorzystać.
Najprostszym rozwiązaniem byłoby wykonanie nowego detalu.
Nie taki był jednak cel prac.
Jeżeli historyczny materiał można uratować, jego wymiana na nowy oznaczałaby niepotrzebną utratę autentycznej substancji.
Dlatego element został poddany stopniowej korekcie geometrii z wykorzystaniem odpowiednio dobranych zabiegów wykonywanych na zimno oraz miejscowo na gorąco.
Każda kolejna korekta wymagała kontroli osi, kąta ustawienia i wzajemnego położenia powierzchni.
Dopiero po przywróceniu właściwej geometrii można było ponownie włączyć element do konstrukcji kinkietu.
Fotografia – przywrócona geometria zabytkowego mocowania
Oryginał ma większą wartość niż najwierniejsza kopia
Ta zasada była obecna podczas całej renowacji.
Nowy element można wykonać od podstaw, jednak nawet najbardziej wierna kopia nie posiada historii oryginalnego materiału.
Zachowany detal przechowuje nie tylko swój kształt.
Przechowuje również ślady technologii wykonania, sposób obróbki, dawne połączenia oraz materialne świadectwo pracy rzemieślników, którzy wykonali oprawę przed blisko dziewięćdziesięciu laty.
Dlatego wszędzie tam, gdzie można było przywrócić sprawność historycznej części, pierwszeństwo otrzymywało zachowanie zamiast wymiany.
Brakująca gilza z kulistym bobaszem
Nie wszystkie detale przetrwały.
W jednym z kinkietów brakowało charakterystycznej pionowej gilzy zakończonej kulistym bobaszem.
Był to niewielki element, ale jego brak natychmiast zaburzał kompozycję całej oprawy.
Nie istniała możliwość zakupu współczesnego odpowiednika odpowiadającego historycznej formie.
Gilzę wraz z bobaszem oraz charakterystycznym spiralnym elementem dekoracyjnym należało więc wykonać od podstaw.
Podobnie wyglądała sytuacja z nietypowymi nakrętkami kontrującymi oraz śrubami posiadającymi charakterystyczne kuliste łby.
Są to właśnie te elementy, których przeciętny odbiorca może nigdy nie zauważyć, ale bez których rekonstrukcja nie byłaby kompletna.
Fotografia – brakująca rękojeść i geometria zabytkowego kinkietu
Rekonstrukcja historycznej nakrętki
Jednym z ciekawszych przykładów jest wykonanie nietypowych nakrętek kontrujących.
Oryginalne elementy miały charakterystyczną formę z czterema rozchylonymi ramionami przypominającymi krótkie „wąsy”.
Współczesny rynek nie oferował odpowiednich elementów.
Punktem wyjścia stały się więc stalowe tulejki, w których wykonano cztery jednakowo rozmieszczone nacięcia.
Następnie powstałe segmenty zostały rozchylone podczas obróbki na gorąco, tworząc charakterystyczny kształt.
Wewnątrz wykonano otwór przygotowany pod gwint M10.
Gotowe nakrętki pełniły nie tylko funkcję dekoracyjną. Pracowały pod długim, dekoracyjnym jelcem i umożliwiały właściwe zamocowanie elementów zakończonych bobaszami.
To dobry przykład tego, że w rekonstrukcji zabytku najmniejszy detal może mieć jednocześnie znaczenie estetyczne i konstrukcyjne.
Fotografia – wykonanie historycznych nakrętek
Fotografia – gotowe nakrętki historyczne
Regeneracja historycznego gwintu
Jeszcze mniejszym, ale bardzo wymagającym problemem był uszkodzony gwint jednej z historycznych gilz.
Z zewnątrz element wyglądał na kompletny.
Dopiero oględziny od strony czołowej ujawniły brak mosiężnej tulejki z drobnozwojnym gwintem, niezbędnej do prawidłowego zamocowania oprawki oświetleniowej.
Ponownie można było wykonać nową gilzę.
Zdecydowano jednak o uratowaniu oryginału.
Uszkodzony fragment został rozwiercony wiertłem o średnicy mniejszej od docelowej. Pozostawiona cienka warstwa materiału została następnie usunięta poprzez pracę gwintownika drobnozwojnego M10, który jednocześnie pozwolił przygotować właściwy profil gwintu.
Po odzyskaniu części gwintowej można było zamontować nową mosiężną tulejkę i ponownie wykorzystać historyczną gilzę.
To jedna z tych prac, których po zakończeniu renowacji praktycznie nie widać.
A jednak właśnie takie zabiegi decydują o jakości konserwacji.
Fotografia – uszkodzony historyczny gwint
Rekonstrukcja rozety ściennej
Brakująca rozeta mocująca również wymagała wykonania od podstaw.
Najpierw konieczne było przeanalizowanie zachowanych elementów i ustalenie geometrii detalu.
Na stalowej blasze wykonano trasowanie dwóch identycznych elementów, które po złożeniu miały utworzyć przestrzenną konstrukcję rozety.
Do wykonania jednostkowego elementu nie było potrzeby stosowania przemysłowego cięcia laserowego.
Klasyczne metody warsztatowe pozwalały na bieżąco kontrolować i korygować geometrię.
Zastosowana została stalowa blacha o grubości 4 mm, a dobór materiału również nie był przypadkowy.
Wykorzystano blachę o naturalnie postarzonej powierzchni, posiadającą strukturę znacznie bliższą charakterowi materiału historycznego niż idealnie gładka współczesna blacha.
W rekonstrukcji nie zawsze najważniejszy jest więc sam kształt.
Znaczenie ma również charakter powierzchni materiału.
Fotografia – początek rekonstrukcji rozety
Fotografia – przygotowanie elementów rozety
Brakująca rękojeść Miecza Temidy
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów kinkietu była rękojeść miecza.
W jednym z zachowanych egzemplarzy jej brak wymagał wykonania nowej części.
Bazę stanowiła stalowa rurka uformowana w stożek, na której wykonano równomierny nawój z pręta o średnicy 6 mm.
Największym problemem nie było samo wykonanie zwoju, lecz zachowanie jego regularności.
Skok musiał pozostać jednakowy na całej długości, a spirala musiała zachować pełną symetrię względem osi rękojeści.
Przy zestawieniu z zachowanymi historycznymi egzemplarzami nawet niewielkie odchylenie byłoby natychmiast widoczne.
W rekonstrukcji właśnie takie szczegóły często decydują o wiarygodności całego przedmiotu.
Głowica rękojeści – detal, którego nie można już kupić
Szczególnie interesującym elementem była głowica rękojeści miecza.
Analiza zachowanego oryginału wskazywała, że mógł to być gotowy detal dostępny przed wojną w handlu, prawdopodobnie pochodzący z branży meblarskiej lub oświetleniowej.
Dzisiaj identycznego elementu nie można było już znaleźć.
Konieczne stało się więc wykonanie go od podstaw.
Konstrukcję utworzyły odpowiednio ukształtowane elementy stalowe, które po precyzyjnym spasowaniu zostały połączone w jedną bryłę.
Szczególnego znaczenia nabrała współosiowość wszystkich części.
Niewielkie przesunięcie osi mogłoby spowodować przekoszenie rękojeści i zaburzenie geometrii całego Miecza Temidy.
Dlatego rekonstrukcja takiego detalu jest w rzeczywistości próbą odtworzenia nie tylko jego wyglądu, ale również technologicznego sposobu myślenia dawnego wykonawcy.
Fotografia – głowica rękojeści Miecza Temidy
Fotografia – głowica na końcowym etapie rekonstrukcji
Miecz wykonany od podstaw
Jeszcze większym wyzwaniem było wykonanie brakującego Miecza Temidy.
Tutaj nie było już oryginalnego elementu, który można byłoby poddać renowacji.
Pozostało pięć zachowanych kinkietów, które stały się materiałem porównawczym.
Na ich podstawie można było odtworzyć konstrukcję, proporcje i charakter brakującego egzemplarza.
Ostrze wykonano jako lekką konstrukcję z dwóch stalowych nakładek połączonych punktowo.
Wewnątrz znalazł się stalowy pręt o średnicy 10 mm zakończony gwintem M10, stanowiący główny element nośny całego zespołu.
Na nim osiowo osadzana była rękojeść, a zrekonstruowana głowica pozwalała zamknąć cały układ względem ozdobnego jelca.
Takie rozwiązanie pozwoliło zachować odpowiednią sztywność konstrukcji, współosiowość elementów oraz możliwość późniejszego demontażu.
Fotografia – rekonstruowany Miecz Temidy przed wykończeniem
Rekonstrukcja nie oznacza dowolnej interpretacji
Wykonując brakujący Miecz Temidy, nie chodziło o stworzenie nowego przedmiotu jedynie inspirowanego historycznym wzorem.
Celem była możliwie wierna rekonstrukcja.
Dlatego każdy element musiał zostać porównany z zachowanymi egzemplarzami.
Dotyczyło to nie tylko ogólnego kształtu miecza, ale również rękojeści, głowicy, jelca, sposobu mocowania, proporcji poszczególnych części oraz detali konstrukcyjnych.
Właśnie tutaj szczególnie wyraźnie widać różnicę pomiędzy stylizacją a rekonstrukcją historyczną.
Stylizacja może wykorzystywać dawny język form według współczesnej interpretacji.
Rekonstrukcja musi podporządkować się zachowanemu materiałowi źródłowemu.
Pięć oryginałów jako wzorzec dla szóstego
Zachowane pięć kinkietów pełniło więc podwójną rolę.
Najpierw były przedmiotem renowacji.
Jednocześnie stały się dokumentacją niezbędną do wykonania brakującego szóstego egzemplarza.
Każdy zachowany detal mógł dostarczyć informacji, których nie można było znaleźć w żadnym katalogu.
Sposób wykonania spirali rękojeści.
Geometria jelca.
Konstrukcja głowicy.
Sposób prowadzenia przewodów.
Rozwiązania gwintowe.
Proporcje poszczególnych elementów.
Wszystkie te informacje pozwalały stopniowo odtworzyć przedmiot, którego oryginalna wersja przestała istnieć.
Fotografia – miecze Temidy przed końcowym etapem renowacji
Historyczna instalacja elektryczna
W trakcie renowacji pojawiła się również kwestia instalacji elektrycznej.
Oryginalne przewody zachowane w kinkietach po dziesięcioleciach użytkowania utraciły swoje właściwości.
Spękana i krucha izolacja nie gwarantowała już bezpiecznej eksploatacji.
W tym przypadku zachowanie oryginalnego materiału musiało ustąpić bezpieczeństwu.
Instalacja została wymieniona, a zachowana konstrukcja metalowa poddana dalszym pracom konserwatorskim i rekonstrukcyjnym.
To ważna granica w przypadku zabytków użytkowych.
Autentyczność nie może oznaczać pozostawienia zagrożenia.
Zabytek ma zachować swoją historyczną substancję, ale jednocześnie powinien bezpiecznie funkcjonować w czasach, w których został ponownie wprowadzony do użytkowania.
Fotografia – historyczna instalacja elektryczna
Przywrócenie geometrii
Po zakończeniu prac konstrukcyjnych wszystkie elementy musiały ponownie znaleźć się we właściwych miejscach.
To właśnie tutaj ujawnia się jedna z największych różnic pomiędzy naprawą a rekonstrukcją zabytkowego przedmiotu.
Nie wystarczy wykonać brakującą część.
Trzeba jeszcze przywrócić wzajemne relacje wszystkich elementów.
Rękojeść musi zachować właściwą oś.
Jelec musi znajdować się pod odpowiednim kątem.
Gilzy muszą zostać prawidłowo ustawione.
Rozeta musi właściwie przylegać do ściany.
Całość musi zachować proporcje odpowiadające historycznemu wzorcowi.
Dopiero wtedy można powiedzieć, że rekonstrukcja została zakończona.
Fotografia – przywrócona geometria zabytkowego mocowania
Końcowe zabezpieczenie powierzchni
Po zakończeniu prac konstrukcyjnych oraz kontroli wszystkich elementów można było przejść do końcowego zabezpieczenia powierzchni.
Zastosowany został głęboko matowy czarny charakter wykończenia, odpowiadający charakterowi historycznych opraw.
Nie chodziło o uzyskanie efektu nowo pomalowanego przedmiotu.
Powierzchnia miała optycznie scalić elementy oryginalne i zrekonstruowane oraz nie dominować nad formą całej oprawy.
W przypadku rekonstrukcji szczególnie ważne jest bowiem to, aby nowy detal nie krzyczał swoją nowością.
Ma stać się częścią całości.
Fotografia – miecze Temidy przed ostatnim etapem renowacji
Próba oświetleniowa – moment prawdy
Renowacja nie kończy się wraz z zakończeniem prac metalowych.
Po ponownym montażu wszystkich elementów każdy kinkiet musiał zostać poddany próbie elektrycznej.
Widoczne na jednym ze zdjęć trzy źródła światła były wystarczające do przeprowadzenia testu, choć docelowo oprawa posiadała cztery punkty świetlne.
Próba zakończyła się prawidłowo we wszystkich czterech obwodach.
Dopiero w tym momencie można było powiedzieć, że przedmiot odzyskał nie tylko wygląd, ale również swoją funkcję.
Fotografia – próba oświetleniowa po renowacji
Pięć zachowanych i jeden odtworzony
Po zakończeniu prac pięć oryginalnych kinkietów odzyskało właściwą geometrię, sprawność oraz historyczny charakter.
Szósty otrzymał natomiast brakujący element wykonany całkowicie od podstaw.
W efekcie powstał kompletny zespół, w którym obok siebie znalazły się:
zachowane przedwojenne przedmioty po renowacji oraz współczesna rekonstrukcja utraconego egzemplarza.
To zestawienie pokazuje dwie zupełnie różne drogi postępowania z zabytkowym metalem.
Tam, gdzie zachowała się oryginalna substancja — należy ją ratować.
Tam, gdzie przedmiot bezpowrotnie zaginął — można próbować go odtworzyć, ale tylko wtedy, gdy istnieje wystarczający materiał pozwalający zrobić to w sposób odpowiedzialny.
Fotografia – komplet odrestaurowanych kinkietów
Fotografia – wszystkie kinkiety po zakończeniu prac
Dokumentacja pracy zamiast ukrywania śladów
Fotografie wykonane podczas tej realizacji nie powstały jako studyjna prezentacja efektownego produktu.
Ich zadaniem było również dokumentowanie kolejnych etapów pracy.
Dlatego obok gotowych kinkietów pojawiają się zdjęcia zdeformowanych elementów, rozebranych konstrukcji, historycznej instalacji elektrycznej, wykonywanych detali, półfabrykatów oraz kolejnych etapów rekonstrukcji Mieczy Temidy.
To właśnie takie fotografie pozwalają zobaczyć część pracy, która po zakończeniu renowacji staje się całkowicie niewidoczna.
Gotowy kinkiet może wyglądać spokojnie i prosto.
Za jego powierzchnią kryją się jednak godziny analizy, prostowania, dopasowywania, wykonywania brakujących elementów, regeneracji połączeń i sprawdzania geometrii.
Fotografia – ukończony kinkiet
Renowacja, rekonstrukcja i odpowiedzialność za historię
Praca przy tych kinkietach była dla mnie czymś więcej niż naprawą metalowych opraw oświetleniowych.
Każdy zachowany element był fragmentem historii konkretnego budynku, konkretnego projektu architektonicznego i konkretnego rzemiosła z końca lat trzydziestych XX wieku.
Zadaniem było więc nie tylko przywrócenie przedmiotom sprawności.
Trzeba było zachować możliwie dużą ilość oryginalnej substancji, odtworzyć brakujące elementy, przywrócić właściwą geometrię i jednocześnie dostosować przedmiot do współczesnych wymagań bezpiecznego użytkowania.
W przypadku szóstego kinkietu zadanie było jeszcze inne.
Tam należało stworzyć brakujący przedmiot od podstaw, ale w taki sposób, aby nie stał się współczesną interpretacją historycznego wzoru.
Pięć zachowanych egzemplarzy stało się źródłem wiedzy potrzebnej do odtworzenia szóstego.
Miecz Temidy jako świadectwo rzemiosła
Najbardziej charakterystyczny element tych kinkietów – Miecz Temidy – sprawia, że cała realizacja jest szczególnie interesującym przykładem rekonstrukcji historycznego wyposażenia.
Nie jest to bowiem zwykła dekoracja przytwierdzona do lampy.
Miecz stanowi integralną część kompozycji oprawy, a jego konstrukcja wymagała wykonania wielu współpracujących ze sobą elementów.
Rękojeść, głowica, jelec, ostrze, połączenia gwintowe oraz elementy mocujące musiały tworzyć jedną spójną konstrukcję.
Właśnie dlatego wykonanie brakującego egzemplarza wymagało nie tylko umiejętności obróbki metalu, ale również odczytania sposobu, w jaki myśleli i pracowali rzemieślnicy wykonujący te oprawy w 1938 roku.
Rzemiosło, które pozwala zachować to, czego nie da się już kupić
Współczesny warsztat ma dostęp do technologii, których nie posiadali dawni wykonawcy.
Nie oznacza to jednak, że każdą rekonstrukcję należy wykonywać przy użyciu najnowocześniejszych metod.
W przypadku jednostkowych elementów często ważniejsze jest właściwe odczytanie oryginału niż zastosowanie technologii przemysłowej.
Trasowanie blachy, ręczne formowanie, wykonywanie gwintów, odtwarzanie nietypowych nakrętek czy stopniowe prostowanie historycznego materiału pozwalają zachować kontrolę nad każdym etapem.
Technologia jest tutaj narzędziem.
Najważniejsza pozostaje wiedza pozwalająca zdecydować, jakiego narzędzia użyć i w którym momencie nie należy ingerować w oryginał.
Historia odzyskana przez rzemiosło
Renowacja pięciu zachowanych kinkietów oraz wykonanie od podstaw szóstego egzemplarza pokazały dwa różne oblicza pracy z zabytkowym metalem.
Pierwsze polegało na odzyskaniu tego, co przetrwało.
Drugie — na odtworzeniu tego, czego już nie było.
W obu przypadkach punktem wyjścia pozostawała jednak ta sama zasada: szacunek dla historycznego wzorca.
Nie chodziło o stworzenie przedmiotów wyglądających „mniej więcej” jak dawne kinkiety.
Chodziło o przywrócenie konkretnego zespołu wyposażenia do miejsca, dla którego został zaprojektowany, z zachowaniem jego charakteru, proporcji i możliwie dużej ilości autentycznej substancji.
Dlatego ta realizacja pozostaje dla mnie jednym z ważniejszych przykładów pracy na styku metaloplastyki artystycznej, kowalstwa, rekonstrukcji historycznej, renowacji zabytków i rzemiosła przeznaczonego dla architektury.
A pięć zachowanych Mieczy Temidy oraz szósty wykonany od podstaw pokazują coś jeszcze.
Że czasem największym wyzwaniem nie jest wykonanie nowego przedmiotu.
Największym wyzwaniem jest sprawić, aby po wielu dziesięcioleciach odzyskał swoje dawne miejsce i wyglądał tak, jakby nigdy go nie utracił.