szustak-metaloplastyka.pl

Witam na moim blogu.

  • Tags
    Tags Displays a list of tags that have been used in the blog.
Recent blog posts



     walcarka KubyZaczynając przygodę w jakimkolwiek rzemiośle, potrzebujemy zawodowych predyspozycji, motywacji, miejsca lokalizacji przyszłego zakładu pracy, a przede wszystkim wyposażenia ułatwiającego nam czynności związane z realizacją danej profesji. Przykładowo, mechanik samochodowy mający spore doświadczenie jak też wiedzę zawodową, nie wiele będzie w stanie zrobić nie posiadając kanału lub sporego zestawy kluczy jak też innych, specjalistycznych narzędzi. Polski rynek zasobny jest we wszelakie oferty sprzedaży maszyn i urządzeń, praktycznie na każdą okazję. Człowiek nieświadomy faktu zalewania świata sprzętem azjatyckiego pochodzenia, skazany jest na zakup tandetnego towaru po rzekomo okazyjnych cenach. Chwyty marketingowe załatwiają sprawę i ewentualne niedociągnięcia tuszowane są zmyślnie konstruowanym tekstem, a dopiero bezpośredni kontakt z urządzeniem polegający na ciągłej pracy, zrzuca łuski z oczu niezadowolonego nabywcy. Można oczywiście nie dać się mamić pięknymi ofertami i szukać starego lecz niejednokrotnie wysłużonego sprzętu, który lata świetności ma już za sobą. Osobiście jestem, a może raczej byłem zwolennikiem tradycyjnych, sprawdzonych konstrukcji, dopóki poprzez forum kowalskie nie poznałem młodego kolegi po fachu, który zaimponował mi olbrzymią wiedzą popartą mimo młodego wieku, wieloletnim doświadczeniem. Mowa o koledze podpisującym się na wspomnianym forum nickiem Kuba. Jakub Parys, o którym mowa to dwudziestopięcio letni rzemieślnik, konstruktor, tworzący maszyny i wszelkiego rodzaju sprzęt warsztatowy będący wspaniałą alternatywą dla tysięcy pseudo maszyn wyprodukowanych najprościej rzecz ujmując w chinach. Pomimo praktycznie zerowej reklamy, na rynku lokalnym ( województwo Mazowieckie ) znany jest jako rzemieślnik wysokich lotów o niebywałej fachowości jako ślusarz , tokarz, spawacz itp. Praktycznie całkiem przypadkowo, podczas poszukiwać walcarki trójrolkowej zostałem szczęśliwym nabywcą urządzenia wyprodukowanego przez wspomnianego fachowca. Sprzęt warzący około dwieście kilogramów wykonany został z wysokiej klasy materiałów o bardzo dużych przekrojach co klasyfikuje go jako urządzenie konkurencyjne do maszyn w przedziale cenowym między 17, a 25 000 zł. Dodam iż opisywany przedmiot to cena rzędu jednej trzeciej wymienionych sum, w zależności od zamówionej opcji. Dodam, że pomimo wysokiej klasy materiałów, również dbałość o detale nie pozostawia żadnych zastrzeżeń. Walcarka ( fotografia ) w lewym górnym rogu to jeden z produktów kolegi Jakuba. Warto również wspomnieć iż mając niesamowicie rozbudowany park maszynowy Kuba jest w stanie wyprodukować każde urządzenie jakie w danym momencie jest potrzebne rzemieślnikowi do prac warsztatowych. Powyższy artykuł napisałem po przetestowaniu sprzętu, który uważam za doskonały i godny reklamy. Nie jestem pośrednikiem i nie czerpię bezpośrednich korzyści z powyższego artykułu, a jedyną pozytywną rzeczą z poświęcenia czasu na sklecenie kilkunastu zdań to fakt pomocy zdolnemu człowiekowi, który znalazł sposób na życie poprzez tworzenie sprzętu doskonałego, będącego zdrową konkurencją dla seryjnie produkowanych maszyn niskiej jakości. Bezpośredni kontakt z majstrem można uzyskać pod numerem telefonu- 518113354 lub za pośrednictwem Facebooka, ewentualnie za pośrednictwem formularza PW na forum kowalskim. Pozdrowienia dla Kuby.

b      Zawód kowala jak wszystkie inne rzemiosła potrzebuje odpowiednio skompletowanego sprzętu aby każdy kowal był w stanie wykonać choćby podstawowe czynności. Zapewne profesja ta każdemu nawet mało zorientowanemu człowiekowi, kojarzy się z kowalem brudnym, trzymającym w ręku młotek i uderzającym w górną część kowadła, na którym nieprecyzyjnie ułożony został kawałek gorącej stali. Mniej znanym jednak równie popularnym wizerunkiem średniowiecznego wyrobnika jest rozpalone palenisko koksowe na tle, którego pracuje brudny rzemieślnik.
      Dzisiejsze czasy nastawione są głównie na komercję i w wyniku pewnych, zamierzonych działań spadło zapotrzebowanie przemysłu na koks, o którym można powiedzieć, że w pewnych rejonach naszego kraju jest produktem deficytowym, a przy okazji niezwykle drogim. Niejednokrotnie koledzy kowale zmuszeni są do pokonywania bardzo dużych odległości w poszukiwaniu opału do swoich kowalskich palenisk, a to znowu przekłada się na dodatkowe koszty już i tak wysokich cen wyrobów. Człowiekiem, który jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął poszukiwać alternatywnych źródeł grzania metalu był Janusz Banaszek, kowal z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, który niestety dożył czasów gdzie aby móc kontynuować zawodowe pasje, zmuszony był jeździć po koks kilkadziesiąt kilometrów. Jako kreatywny chemik i utalentowany rzemieślnik wpadł on na pomysł aby w swojej kuźni ulepić gliniany piec i spróbować opalać go gazem jakim jest propan. Budowa piecyka była pierwszą czynnością jednak aby całe przedsięwzięcie miało jakikolwiek sens potrzebny był palnik gazowy. Metodą prób i błędów wykonał on serię palników, które z czasem zmodernizował na tyle, aby były one w stanie sprostać karkołomnemu zadaniu jakim jest grzanie stali do bardzo wysokich, często ekstremalnych temperatur. Stworzenie palnika idealnego opłaciło się, chodź trwało całkiem sporo czasu to na dzień dzisiejszy każdy szanujący się kowal z profesjonalnym zacięciem, jest posiadaczem tegoż narzędzia , które również i ja wbudowałem w swój piecyk widoczny w lewym, górnym rogu. Jako ciekawostkę dodam, iż opisywane palniki cieszą się powodzeniem u kowali mieszkających w większości krajów europy oraz za oceanem. Dzięki Koledze Januszowi nie jesteśmy już narażeni na toksyczne związki powstałe podczas spalania koksu, a i czystość wokół paleniska gazowego porównywalna jest do warunków sterylnych. Wydawać by się mogło, że palnik jest stosunkowo prostą konstrukcją ale niestety każdy kto tak myśli jest w wielkim błędzie ponieważ od innych palników tego typu odróżnia je to iż każdy z osobna poddawany jest odpowiedniej regulacji, celem której jest dodatkowe podniesienie i tak wysokich parametrów spalania oraz przepustowości mieszanki paliwowo powietrznej.
b1    Nowoczesne palniki Janusza Banaszka oraz swobodna dostępność do gazów technicznych, na nowo pozwoliła nam cieszyć się z uprawiania jakże przyjemnego i twórczego rzemiosła jakim bez wątpienia jest praca kowala artysty oraz metaloplastyka. Stronę Janusza Banaszka bez trudu odnajdą państwo w sieci, a osoby bezpośrednio zainteresowane zapraszam do zalogowania się na forum kowalskim gdzie kowal Banaszek ( Nick BANAN ) jest jednym z najbardziej doświadczonych mistrzów zawodu, służącym profesjonalnym doradztwem w zakresie budowy nowoczesnego kowalskiego pieca gazowego i instalowaniu w nim opisywanych palników. Młodym i mniej doświadczonym kolegom po fachu pomaga również w dojściu do zawodowej perfekcji, zdradzając skomplikowane tajniki, których nie są w stanie dowiedzieć się z ust innych rzemieślników z racji nie przekazywania tajemnic zawodowych osobom obcym. Zachęcam wszystkich chętnych do odwiedzenia wspomnianego forum i przekonaniu się co do słuszności powyższego artykułu.

  kuźnia GardzienickaOd wieków istnieje pewna grupa zawodów, która wydawała by się być zarezerwowana tylko i wyłącznie dla mężczyzn z racji tego, że wykonywanie ich wiąże się z zapotrzebowaniem olbrzymiego wysiłku, jak również posiadaniem tężyzny fizycznej. Profesją taką, bez wątpienia jest zawód kowala, który określamy jako jeden z cięższych i bardziej wyczerpujących, a to dlatego, że techniki jakich używa się w kuźniach, od czasów średniowiecznych, praktycznie nie zmieniły się.
 Latami wypowiadane z pewnym przekąsem stwierdzenie, że to kobiety są płcią słabą, legną w przysłowiowych gruzach, kiedy widzimy panie sprawnie posługujące się młotkiem. Często nie ustępując pola kującym mężczyznom, a niejednokrotnie przewyższając ich swoimi umiejętności. Jedną z bardziej znanych  Polskich kobiet kowali jest nad wyraz charyzmatyczna, a przy tym niezwykle urodziwa Kalina Karolak, która ze swoim życiowym partnerem, Adamem Stolarczykiem prowadzą prestiżową kuźnię usytuowaną w Woli Gardzienickiej. Kalina w wieku piętnastu lat rozpoczęła naukę w liceum plastycznym w Rzeszowie na kierunku reklamy wizualnej. Jednak wewnętrzny pęd twórczy nie pozostawił wątpliwości i po usilnych prośbach u szanownego pana dyrektora, młodociana artystka przeniosła się na kierunek metaloplastyczny.  Będąc ambitną uczennicą, starannie przykładała się do warsztatowych praktyk, pomimo trudności jakie robiono młodym paniom podczas prób praktykowania w kuźni, wmawiając im pokrętne opinie o skutkach pracy przy kowadle mogących objawiać się nawet bezpłodnością. Wyuczona teoria nie była w tym przypadku adekwatna do ograniczonej wiedzy praktycznej wyniesionej ze szkolnej pracowni. Odczuwany niedosyt kowalskiego rzemiosła pokierował Kalinę w stronę kuźni Wojciechowskiej, gdzie nabrała zawodowych szlifów, a przy okazji  poznała swojego życiowego partnera Adama. Następne lata były szukaniem sposobu na życie i w między czasie podjęła ona pracę w miejscowym domu kultury, a w chwilach wolnych, w drodze edukacji zdobyła zawód grafika komputerowego w Lubelskiej szkole sztuki i projektowania. Jednak z upływem czasu nie mogąc odnaleźć się w zawodowej rzeczywistości, Kalina zapragnęła pójść za głosem wewnętrznych potrzeb twórczych i jak dotąd leżące w sferze marzeń kowalstwo zaczęła krok po kroku urzeczywistniać. Osiadłszy na stałe w Gardzienicach w roku 2010, dzięki unijnej dotacji, zaczęła również wdrażać w życie pomysł o własnej kuźni.
Panie, których życiowym powołaniem stało się kowalstwo, tworzą w oparciu o znacznie bardziej rozwiniętą intuicję niż ma to miejsce w przypadku męskiej części kowali. Romantyzm kobiecych dzieł można podziwiać na stronie kuźni Gardzienickiej, w której projektantem i wykonawcą nietuzinkowego  wzornictwa jest kowal Kalina Karolak. Prace Kaliny i Adama są nieschematyczną wizją odnoszącą się do ich cech osobowości jak również zróżnicowanych temperamentów oraz nieprzeciętnych umiejętności. Przewaga kobiecej delikatności i zmysłowego postrzegania otaczającego nas świata, pozwala płci pięknej panować nad metalem do tego stopnia, że z pozoru twarde i zimne żelazo kształtuje się pod wpływem ognia i emocji przelewanych na wykonywaną pracy, dając się   uplastyczniać w formy romantyczne, a przy tym niesamowicie oryginalne. Analizując prace umiejscowione w zasobach galerii, kuźni Gardzienickiej dostrzeżemy subtelne różnice pomiędzy pracami Adama i Kaliny. Adaś, jako przedstawiciel męskiego gatunku, kuje stal z pewną surowością i perfekcją, natomiast Kalina to przykład tego czego nam mężczyznom niestety brakuje, a mianowicie rozwiniętej intuicji oraz ponadprzeciętnego poczucia piękna i estetyki, dzięki którym odnosimy wrażenie, że metal ożywa. Kiedy po raz pierwszy wszedłem na stronę kowalskiej pary, to nie mogłem wyjść z podziwu dla kunsztu rzemieślniczego wykonawcy, a jak się dopiero później okazało wykonawców tych pięknych dzieł sztuki. Całym sercem życzę Kalinie i Adamowi, by wytrwali w swych twórczych  postanowieniach i jeśli jest to tylko możliwe, aby doskonalili już i tak doskonałe techniki. Pozdrawiam was Jacek.

 

 

Posted by on in Wszystkie wpisy

  Jednym z najstarszych zawodów ocierających się o fach kowalski jest płatnerstwo, które przetrwało do dnia dzisiejszego, dając jaśniejszy pogląd na produkcję dawnego uzbrojenia i rycerskiego rynsztunku. Średniowieczni płatnerze byli bardzo szanowanymi wyrobnikami z racji odpowiedzialności jaka spoczywała na ich barkach za produkcję broni dla wojsk królewskich. Pomiędzy ówczesnymi kowalami, a płatnerzami istniała cienka, niemal niewyczuwalna granica ponieważ w przyzamkowych kuźniach, wykuwano zbroje jak również z taką samą skutecznością podkuwano końskie kopyta,  przy okazji wykonywano wyroby codziennego użytku. Dzisiejsze zapotrzebowanie na produkty z pracowni płatnerskich, wynika z potrzeb pewnych środowisk zajmujących się odtwórstwem historycznym. Niemniej jednak istnieje wiele osób zlecających płatnerzom wykonanie przykładowej zbroi dla celów dekoratorskich, zdobiąc w ten sposób stylowe pomieszczenia domów, restauracji i zamkowych komnat. Również muzea w dużej mierze są klientelą zamawiającą rycerski rynsztunek lub jego brakujące części do już istniejących, oryginalnych eksponatów. Rekonstruowanie dawnego wzornictwa jest niezwykle ciężkim zagadnieniem ponieważ do dnia dzisiejszego nie zachowało się zbyt wiele informacji odnośnie wyglądu jak i samych szczegółów dawnego oręża. Materiały źródłowe dzięki którym odtwórstwo historyczne jest możliwe to wykopaliska archeologiczne, różnego rodzaju ryciny i ozdobne nagrobki z wizerunkami dawnych wojów. Niemniej jednak pewien zakres robót wymaga zmysłu improwizacyjnego, z racji tego iż nie wszystkie zagadnienia znaleźć można w źródłach historycznych. Istnieje pewne grono hobbystów, którzy oprócz technik wykonywania uzbrojenia, nie koniecznie przestrzega wszystkich reguł towarzyszących tworzeniu np. zbroi lub kolczugi, wykonując ją powiedzmy z ocynkowanego drutu co jest karygodnym błędem. Tego typu osprzęt nie jest tolerowany na liczących się imprezach, a użytkownicy tandetnego sprzętu mogą jedynie podziwiać historyczne sceny z odległości przysługującej przykładowemu widzowi. Jednego z perfekcjonistów tego prestiżowego rzemiosła, miałem zaszczyt poznać osobiście, a jest nim nad wyraz skromny Michał Bziniewicz, który od wielu już lat zajmuje się tworzeniem kopii różnych rodzajów broni jak również samego uzbrojenia ( kliknij na jego prace ). Jego talent manualny jest " obciążeniem genetycznym " przekazanym przez zdolnego ojca, który był autorytetem Michała. Przyszły mistrz od najmłodszych lat wykazywał ponadprzeciętne zdolności, które w pierwszej fazie objawiały się wkręcaniem śrubek w ilościach hurtowych, mocowaniem w imadło różnych sprzętów, przy okazji młotkowanych i na różne sposoby uplastycznianych. Następnym etapem była szkoła ukierunkowana na rysunek techniczny, technologię, mechanikę i metaloznawstwo, a szkolne warsztaty były solidną podstawą do uprawiania przyszłego zawodu. Po ukończeniu szkoły, Michał rozpoczął pracę w zakładzie zajmującym się obróbką metalu przy użyciu nowoczesnych technologii. Dzięki nowemu zajęciu poznał on zagadnienia odnoszące się w praktyce do odkształcania stali, ich rodzajów i pewnych, towarzyszących im zachowań tak potrzebnych do wyrobu dawnego uzbrojenia. Mając wysoce fachowe przygotowanie i zawodowe predyspozycje połączone z pasją do nietypowego formowania żelaza, kolega Michał postanowił metodą prób i błędów wykonać swoją pierwszą zbroję. Czasy te wspomina jako naukę czegoś nowego, czegoś o czym marzył od wczesnych lat dzieciństwa, a co dziwnym zrządzeniem losu mogło zostać zrealizowane. Michał na co dzień jest  człowiekiem niezwykle skromnym i nawet po długotrwałych prośbach, niechętnie rozmawia o swojej pasji.
   Jednak jeden obraz będzie w stanie powiedzieć nam znacznie więcej niż tysiąc słów, a wiele takich obrazów zawiera strona internetowa Michała Bzinkiewicza, do odwiedzenia której serdecznie zachęcam. Dumą napawa mnie fakt osobistej znajomości z tak utalentowanym człowiekiem, który swoją fachową wiedzą dzieli się niezwykle chętnie, w odróżnieniu od innych rzemieślników, którzy zawodowe arkana przekazują tylko nielicznym. Pozdrawiam kolegę Michała i trzymam kciuki za dalszy rozwój już mistrzowskiego poziomu.

 

   Każda z profesji posiada swoje tajemnice, które po ich zgłębieniu dają nam jaśniejszy obraz tego, co i w jaki sposób będziemy wykonywali. Jednym z tajników sztuki metaloplastycznej jest technika repuserska potoczniej zwana repusowaniem. Znaleziska archeologiczne z epoki starożytnej wskazują na posługiwanie się wspomnianą techniką, tysiące lat przed naszą erą, a z braku nowoczesnych narzędzi,metoda ta była jedną z podstawowych do produkcji różnego rodzaju ozdób, mających najczęściej wypukłe formy. Polega ona na nadaniu płaskiemu materiałowi wyobleń o pewnych ustalonych przez wykonawcę kształtach. Najlepszymi materiałami, które możemy poddać repusowaniu są metale ciągnione jak również, nieco gorsze, kowalne. Należą do nich między innymi złoto oraz srebro, a ogólnie stosowane to miedź i mosiądz jak również żelazo. Narzędziami potrzebnymi do wyoblenia techniką repuserską płaskiej blachy, są młotki miękkie, twarde jak również cyzelerskie i różnego rodzaju puncyny zwane też nabijakami, mającymi różne kształty końcówek roboczych. Aby uzyskać zamierzony efekt, potrzebne są również miękkie kowadła, najczęściej wykonane ze smoły, drewna oraz ołowiu, w postaci płyt worków wypełnionych piaskiem bądź ołowianym śrutem. Blachę przeznaczoną do obróbki możemy pokryć podkładem w celu wyrysowania i wybicia na niej zamierzonego wzoru, jednak prostszym sposobem jest rysowanie za pomocą wodoodpornego flamastra, który nie ulega wycieraniu podczas repusowania. Kolejną ważną czynnością jest umieszczenie blachy na kowadle licem ku dołowi. Następnym krokiem jest wyklepywanie wyrysowanego wzoru i szczegółowa jego obróbka z jednej wklęsłej, jak również drugiej wypukłej strony. Posługiwanie się tą techniką wymaga dużej wprawy jak też doświadczenia, z racji wysokiego stopnia trudności oraz ewentualnych skutków przeciągnięcia materiału, którego następstwem jest jego pękanie. Jak wspomniałem na początku, technika ta znana była w czasach starożytnych i stosowana przez tysiące lat, jeszcze całkiem do niedawna. Przemysł produkcji masowej spowodował niemal całkowite zaprzestanie stosowania techniki jaką jest repusowanie, z racji wprowadzenia nowatorskich rozwiązań w dziedzinie wyoblania, a jest nią sztancowanie, czyli wyciskanie wzoru z użyciem pras i różnego kształtu form. Pomimo zaniechania ciężkich i żmudnych metod,  na korzyść znacznie łatwiejszych sposobów obróbki blach, istnieje  niewielkie grono pasjonatów tworzących kunsztowne przedmioty, do wyprodukowania, których używają między innymi metod resuserskich. Dzięki owym technikom możliwe jest wykonanie np. zastaw stołowych, ozdobnych masek, płaskorzeźb, herbów rodowych jak również rycerskiego uzbrojenia, a ściślej mówiąc zbroi i tarcz. Mistrzem  używającym tej zapomnianej techniki jest Patryk Nieczarowski, który potrafi tchnąć życie w kawałek płaskiej blachy, przeistoczonej w np. twarz pięknej kobiety lub misternie kutą maskę, stylizowaną różnymi epokami. Wpisując w wyszukiwarkę Patryk Nieczarowski, będziecie mogli podziwiać prace artysty, który osiągnął poziom, niemal nie do zdobycia nawet dla wprawnego rzemieślnika.

Posted by on in Wszystkie wpisy

   Według ostatnio pojawiających się opinii, najstarsze rzemiosło świata podobno przeżywa swój renesans, który jest następstwem wciąż rosnącego popytu na produkty kuźniczego pochodzenia. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna, niż ta powszechnie głoszona. Czasy powojenne, były tymi, w których Zawód Kowala funkcjonował dość prężnie, ale system komunistyczny, który postawił na tępienie tradycji kulturowych, systematycznie niszczył to co przez setki lat, w pocie czoła, ludzie budowali i pielęgnowali. Również i profesja kowalska została zaszeregowana do spisu tego co niepotrzebne. Każda prywatna inicjatywa, była dość skutecznie tępiona, a kuźnie, których nie dało się wyeliminować, obłożone zostały różnego rodzaju przepisami i krępującymi je ograniczeniami. Najstarsza profesja zanikła niemal całkowicie, ponieważ głównym założeniem ówczesnego rzemiosła było podkuwanie koni, a te zastąpione zostały maszynami rolniczymi i samochodami. Dzisiaj każda Pracownia Kowalstwa Artystycznego jest poniekąd spadkobiercą tego co w czasach jeszcze nie tak odległych było powszechnie znane, kowale pracowali w każdej Polskiej wsi. Jednak zagłębiając się w tematykę dzisiejszych wyrobników, osoby zorientowane w zawodowej tematyce, zdają sobie sprawę z faktu zmian jakie bezpowrotnie zagościły w obecnych warsztatach. Najlepszym dowodem na to, że Kowalskie Rzemiosło zanika są wywiady i opinie powojennych kowali, żyjących do dnia dzisiejszego. Warsztaty, jeszcze do niedawna ślusarskie, zmieniły swoje dotychczasowe nazwy na bardziej prestiżowe, oferując swoje usługi pod nazwą kowalstwa artystycznego. Niestety poza zmianą szyldów, nie zaszły zmiany technik rzemieślniczych, którymi się posługiwały. Krótko mówiąc swoje wyroby produkują z gotowych odkuwek matrycowych, wprowadzając potencjalnego klienta w błąd, nazywając swoje wyroby kutymi. Tego typu metody to zaniżanie wartości naszego, pięknego z bogatą tradycją fachu. Zaniżając wspomnianą wartość, zaniżyli również ceny, a to przekłada się na częściowy brak zainteresowania kunsztownymi pracami pochodzącymi z kuźni. Jednak istnieje pewne grono osób świadomych, przekłamanej oferty rynkowej i swoje zakupy robią w Pracowniach Metaloplastyki, z racji otrzymywania wyrobu oryginalnego, noszącego znamiona dzieła sztuki. Prawdziwych kowali w całym kraju jest kilkudziesięciu, nie licząc osób pobierających u nich nauki. Jednym z przykładów mistrza, który poznał wszystkie tajniki rzemiosła jest Tomasz Gomoła ( kliknij na jego prace ). Wykonuje on wszystko to, co wiąże się z najcięższymi wyzwaniami, a w tematyce białej broni i rycerskiego uzbrojenia osiągnął poziom mistrzowski. Broń pana Tomka, to arcydzieła, które mają swoje zastosowanie w pokazach walk rycerskich. Sam wykonawca jest rycerzem i również jednym z uczestników corocznych inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Mając w naszym kraju specjalistów takiego kalibru, miejmy nadzieję, że prastare kowalskie tradycje nigdy nie zaginą.

Posted by on in Wszystkie wpisy

  Fascynacja emitowanymi promieniami świetlnymi sięga czasów, kiedy to ludzie widząc pożary lasów, z euforią wpatrywali się w palący ogień. Wbijając wzrok w falujące płomienie, doszukiwali się w tych zjawiskach boskich mocy. Również błyskawice rozświetlające nocne ciemności miały dla pierwotnej ludności boskie przesłanie. Pierwsze światło jakie ludzkość mogła okiełznać pochodziło z pożarów. Moment wniesienia ognia do pradawnych jaskiń był jednym z przełomów w historii oświetleniowej. Płomienie ognia w skalnych pieczarach były luksusem, którego strzegły wystawione straże, ponieważ chwila, w której mógł on zgasnąć była swego rodzaju klątwą zesłaną od bogów. Drugą negatywną stroną wygaśnięcia ogniskowego żaru, był fakt oczekiwania na następny pożar, który mógł mieć miejsce dopiero za kilkanaście lat. Upływ czasu i pomysłowość ludności epoki kamienia łupanego ewoluowała o nową zdobycz, a była nią prymitywna  pochodnia. Tego typu przedmioty umiejscawiane były na ścianach groty, przez co padające z nich światło rozpraszało się w pomieszczeniu pod zupełnie innym kątem, niż te z wcześniejszego ogniska. Pochodnie z okresu średniowiecza były o tyle skuteczniejsze o swoich poprzedników, że wykonane były z drzewca, a do tego obwiązywane były lennym włosiem i nasączone substancjami smolistymi. Używano ich do rozświecania drogi w ciemnościach, jak również do odpędzania wilków, które atakowały przejeżdżających lasami ludzi. Jednym z podstawowych zadań łuczywa było podpalanie nimi zdobytych podczas najazdów, osad, najczęściej przez tatarów. Starożytny Egipt również używał pochodni do rozświecania pałacowych komnat. Syryjskie lampy oliwne datowane są na szósty wiek przed naszą erą i są dowodem na to, że ewolucja oświetleniowa w różnych miejscach na ziemi przebiegała w sposób zróżnicowany. Również Egipcjanie już w dziesiątym wieku przed naszą erą stosowali lampy oliwne w postaci kaganków. Etruskowie w drugim tysiącleciu przed naszą erą znali już świece, a Chińczycy wynaleźli je w czwartym wieku przed naszą erą i właśnie z tamtych rejonów trafiły one na kontynent europejski. Była to swego rodzaju rewolucja w dziedzinie oświetlenia. Ówcześni możnowładcy, hołubili się z posiadania tego typu akcesoriów oświetleniowych. Epoka średniowiecza wniosła nowe trendy i potrzeby w dziedzinie produkcji kutych, ozdobnych przedmiotów, służących do osadzania świec. Różnego rodzaju świeczniki, świetliki i wiszące kandelabry ( odnośnik kutych żyrandoli ) przyozdabiały królewskie komnaty. Kowale minionych epok, cieszyli się poważaniem dawnych panów, ponieważ to właśnie oni odpowiedzialni byli za produkcję tego typu wyrobów. Każdy kraj na świecie preferował odmienne od reszty wzorce dla swoich wyrobów w tym zakresie. Wyraźny przełom w dziedzinie oświetlenia nastąpił w osiemnastym wieku kiedy to ulepszono lampę olejną, a owym wynalazcą był Ami Argenda, który był pionierem poszukującym nowych metod emitujących światło. Przełomem w udoskonalaniu tego typu potrzeb był rok 1853, w którym wynaleziono pierwszą lampę naftową, a następnie lampę łukową. Punktem zwrotnym w historii ludzkości był rok 1879, w którym Thomas Alva Edison wynalazł i opatentował żarówkę. Nastała epoka produkcji żyrandoli, lamp, kinkietów, oraz wszystkiego tego  co możemy zaobserwować w dzisiejszych sklepach. Ruszyła produkcja masowa wyrobów emitujących promieniowanie świetlne, a wraz z tym nastała nowa epoka, która trwa do dnia dzisiejszego. Ludzie próbujący wyłamać się ze schematycznego podejścia do zakupu przedmiotów oświetleniowych, oferowanych w sprzedaży rynkowej, zlecają produkcję tego rodzaju akcesoriów, w pracowniach kowalstwa artystycznego. Czasy współczesne to okres, w którym taki osprzęt zaliczyć można do wyrobów luksusowych, a możliwości zakupu tego rodzaju przedmiotów mają osoby zamożne. Kute żyrandole i przepięknie zdobione lampy są nieodzowną dekoracją stylowo aranżowanych salonów i pomieszczeń użytkowych, oraz różnego rodzaju hobbystycznego zaplecza. Swoisty romantyzm jaki dają kute sprzęty, spowodowany jest chęcią odizolowania się od problemów dnia codziennego i stworzenia bezpiecznych, odosobnionych miejsc, dających poczucie psychicznego komfortu i swoistego luksusu. Tęsknota za wzornictwem minionych epok, i czasami, w których życie było znacznie prostsze, objawia się poprzez dekorowanie ukochanych miejsc sprzętami o ponad epokowej stylizacji.

Posted by on in Wszystkie wpisy

   Nauka każdego zawodu wiąże się ze zdobywaniem wiedzy i doświadczenia w pewnym zakresie prac, które w przyszłości będziemy wykonywali. Patrząc na manualną sprawność ludzi ukierunkowanych w danych dziedzinach, z niedowierzaniem zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób oni to robią. Wiele razy spotykam się z tego rodzaju zapytaniem, odpowiadając słowami: przecież to takie proste i chyba każdy to potrafi. Zastanawiając się dłużej nad tym co w takich przypadkach odpowiadam, sam dochodzę do wniosku że nie jest to wcale takie proste, ponieważ sięgając pamięcią w przeszłość i przy okazji oglądając swoje pierwsze wykonane przedmioty, zdaję sobie sprawę z postępu jaki dokonał się w mojej głowie z upływem lat oraz w jaki sposób moja technika formowania stali - wysoce ewoluowały. Dzięki wspomnianej technice możemy tworzyć produkty mające odniesienie do pewnych mniej lub bardziej obrazowych inspiracji. Podczas kowalskiego procesu uzyskiwania kształtów, niezbędne jest techniczne wyuczenie zawodu, rozwinięcie intuicji oraz poczucia estetyki i perfekcyjnego wyważenia stylu do planowanej formy. Nabywając podstawowe umiejętności teoretyczne, tak niezbędne do pracy w zawodzie, to technika jest w takim samym stopniu niezbędna, ponieważ dzięki niej poprzez pewne procesy tworzymy produkt, odzwierciedlający naszą wyobraźnię. Załóżmy, że próbujemy wykonać jakąś piękną i ekspresyjną rzeźbę, nie mając techniki i wyczucia formy, możemy jedynie pozostać w sferze marzeń o praktykowaniu kunsztownego artyzmu.
    W ogólnie rozumianym pojęciu tradycyjnych technik kowalskich, postaram się je w miarę przystępnie opisać. Najważniejsze z nich to: spęczanie, spłaszczanie, ściąganie, przekuwanie, czopowanie, przecinanie i zgrzewanie.

Spęczanie - Przy pomocy spęczania jesteśmy w stanie pogrubić materiał w dowolnym miejscu, na jego dowolnym odcinku. Stawiając w pionie, na kowadle, powiedzmy pręt z rozżarzoną, np. końcówką, za pomocą  uderzeń młotka w jego górny koniec, otrzymujemy w dolnej części estetyczne pogrubienie, które w wyrobie posłużyć nam może np. jako jeden z kilku wyporów pod szklany blat stołu, lub inny ciekawy element.

Spłaszczanie - Technika użyteczna do uzyskania łopatkowego kształtu końcówki jakiegokolwiek materiału. Rozpalony do barwy jasno czerwonej, powiedzmy płaskownik, kładziemy na płaszczyźnie kowadła i uderzamy w taki sposób, aby koniec materiału uzyskał szerszy od reszty kształt. Uzyskaną formę możemy dowolnie, w estetyczny sposób zawijać, fakturować, nadcinać i wykręcać w dowolnym kierunku.

Ściąganie - Przy pomocy ściągania zmieniamy średnicę i grubość przekuwanego materiału. Rozgrzewamy przykładowy pręt na pożądanym odcinku, a następnie przy pomocy młotka lub młota mechanicznego przekuwamy materiał po całej jego długości, uzyskując w ten sposób różną grubość, na różnych jego odcinkach. Półmetrowy materiał z jednego końca może mieć trzydzieści milimetrów, a z drugiej strony tylko pięć. Uzyskujemy kształt długiego stożka.

Przekuwanie - Służy do wykonania otworów w materiale. Kształt otworu zależny jest od kształtu używanego przebijaka. Rozpalony do barwy białej materiał przecinamy za pomocą przecinaka, a następnie przebijakiem formujemy otwór w odpowiednim punkcie, na dowolnej długości. Przebijanie materiału możemy również wykonać bez wcześniejszego rozcinania, przykładając przebijak bezpośrednio do nagrzanego np. pręta. Należy jednak pamiętać, że przy tego typu operacjach powinniśmy przekuwać materiał z obu stron, przekładając go raz na jedną i raz na drugą stronę.

Czopowanie - Przy pomocy tej operacji możemy połączyć, pod powiedzmy kontem prostym, dwa lub więcej elementów. Wykonujemy przekucie w pierwszym elemencie, a drugi element delikatnie ściągamy, tak by uzyskać lekki stożek. Ściągnięty koniec materiału spasowujemy z elementem, w którym wykonaliśmy otwór, a następnie końcówkę wystającą przed otworem spęczamy na tyle, by skutecznie zabezpieczyć osadzony w niej materiał przed wysunięciem. Metoda pozwalająca na połączenie dwóch półproduktów tak by wyeliminować nieestetyczne spawanie.

Zgrzewanie - Dzięki zgrzewaniu mamy możliwość połączenia dwóch elementów ze sobą na gorąco ( kowalskie spawanie zwane też skuwaniem ). Obie części rozgrzewamy do temperatury ok 1200 sC, oczyszczamy ze zgorzeliny i posypujemy suchym piaskiem lub boraksem, a następnie przy pomocy silnych uderzeń młota łączymy trwale oba elementy. Proces ten tak jak i wcześniejszy, również pozwala na wyeliminowanie nieestetycznego spawania.

Przecinanie - Pozwala nam na pozbycie się naddatku materiału lub wykonania ozdobnych podcięć. Przecinanie odbywa się na kowadle, przy użyciu podcinek i przecinaków.

   Wymienione metody należą do najbardziej tradycyjnych technik kowalskich. Istnieją jednak indywidualne sposoby pracy rzemieślniczej, które każdy z nas rozwinął w miarę zdobywania doświadczeń.

Posted by on in Wszystkie wpisy

  Osoby posiadające sprecyzowane i wymagające gusta, dbają o wystrój wnętrz zgodnie z wytycznymi ich wewnętrznych potrzeb jak również charakteru dekorowanego miejsca. Najlepszą metodą dla metaloplastyka w pozyskiwaniu wiedzy odnoszącej się do indywidualnych upodobań, są zainteresowania pasjonackie, dzięki którym jesteśmy w stanie bardzo precyzyjnie ocenić stawiane przed nami wyzwania. Dzięki pasjom hobbystycznym, osoby posiadające domy aranżowane w stylu pasjonackim, są znacznie szczęśliwsze z racji tego, że każde z pomieszczeń ich posesji w pełni odzwierciedla skrywane zamiłowania, które uzewnętrzniane są dzięki ukierunkowanej aranżacji. Współpracując z ludźmi zauważyłem pewną zależność w zakresie stylu aranżowanych domowych pomieszczeń, które niemal zawsze odnoszą się do cech osobowości właściciela. Wszyscy, ci którzy na co dzień są stonowani i poważni, kochają się w gładkich powierzchniach i symetrycznych, prostych formach, choć nierzadko wyrafinowanych i ekskluzywnych, natomiast osoby obdarzone niepoprawnym poczuciem humoru i miłością do zwierząt, lubują się w formach o nieregularnych płaszczyznach i wysoce oryginalnych kształtach oraz drewnianych, epokowo stylizowanych meblach, najczęściej wykonanych z surowego, dębowego drewna z pięknymi kutymi ozdobami. Aranżacje wnętrz są zbiorem cech osobowości każdego człowieka posiadającego własne lokum. Często spotykam się ze zjawiskiem, będącym pewnego rodzaju bezradnością i brakiem pomysłowości oraz wyższych potrzeb. Ludzie ci część aranżacyjną swoich domów zlecają firmom zajmującym się dekoratorstwem wnętrz. Pozbawiając się tym samym olbrzymiej satysfakcji jaką jest wkład części siebie w miejsce, które będzie nam miało służyć przez dłuższą część życia. Zlecając firmom uporządkowanie domowego wystroju, często zostajemy z niesmakiem, który wynika z faktu że to osoba dekorująca wykonała pracę w odniesieniu do własnych, mało oryginalnych pomysłów, wystawiając przy tym rachunek na sumy przekraczające wartość materialną wyposażenia. Metaloplastyka jak i kowalstwo artystyczne, dają duże pole manewru w sferze aranżacji i wystylizowania każdego z produktów będących częścią różnorodnego, domowego wystroju. Często zdarza się, że osoby o niesprecyzowanych zamiłowaniach w trosce o stylowe przyozdobienie ukochanych miejsc, korzystają z porad w naszej pracowni metaloplastycznej i kowalskiego doświadczenia. Jeżeli macie państwo jakikolwiek problem odnoszący się do podkreślenia charakteru miejsca lub samego wystroju to w folderze kontakt znajduje się numer naszego telefonu, dzięki któremu wasze wątpliwości zostaną rozwiane. Każdej osobie o mało wyważonym poczuciu estetyki, polecam wyciszenie i wsłuchanie się w potrzeby waszej duszy, dla lepszego zobrazowania tego co leży w sferze waszego wnętrza, a co w efekcie końcowym przełoży się na stylistykę wystroju będącą częścią was samych.

Tagged in: Aranżacje Stylizacje

Posted by on in Wszystkie wpisy

    Ludzie posiadający pasje hobbystyczne, mają również precyzyjnie wytyczone życiowe cele, ponieważ dzięki wspomnianym pasjom, kształtowanych latami doskonalili perfekcję i samodyscyplinę. Wypracowując pewne priorytety mające odniesienie do stopniowego pozyskiwania swoich umiejętności, wiedzy i samozaparcia, tak niezbędnych do realizacji zawodowych ambicji. Pragnąc spełniać swoje pasjonackie potrzeby, powinniśmy postarać się o miejsce, które będzie dla nas pewnego rodzaju azylem, pozwalającym na wyciszenie i oddanie się twórczym pomysłom.

    Metaloplastyka jak i samo kowalstwo artystyczne to pasje, potrzebne do samorealizacji moich wewnętrznych potrzeb. Miejsce, w którym spełniam się zawodowo to kuźnia, zwana inaczej pracownią kowalstwa artystycznego. Tego typu warsztaty wyposażone są w akcesoria niezbędne do wykonywania pewnego zakresu prac. Podstawowymi narzędziami dzięki, którym możemy pozwolić sobie na wdrażanie technik kowalskich odnoszących się do prac szesnastowiecznych wyrobników są: palenisko kowalskie, zwane również kotliną, kowadło dwu lub jednorożne, zestaw młotków o zróżnicowanych kształtach i wadze, oraz komplet kleszczy chwytakowych, mających zastosowanie podczas prac przy rozżarzonej stali. Pracownia kowalska powinna być miejscem odosobnionym, położonym z dala od siedlisk ludzkich, ponieważ proces przekuwania żelaza wiąże się z rytmicznym stukiem młota w materiał umiejscowiony na kowadle, wywołując przy tym nie lada hałas.

    Aczkolwiek idąc z duchem czasu i technologią cywilizacyjną, oprócz podstawowego wyposażenia kuźni w pracowniach kowalskich, istnieje wiele narzędzi pomocniczych, za pomocą których jesteśmy w stanie wykonywać znacznie doskonalsze produkty niż  w czasch, w których możliwości były mocno ograniczone. Osobiście rzadko używam kotliny kowalskiej, na korzyść ręcznego palnika za pomocą, którego perfekcyjniej dopracowuję najdrobniejsze detale.

    Gorąco zachęcam wszystkich do wsłuchania się we własne wnętrze, aby odnaleźć w sobie powołanie i rozżarzyć wewnętrzne potrzeby do rangi pasjonackiej. Dzięki metaloplastyce spełniam swoje twórcze fantazje, które są częścią składową mojej dość złożonej osobowości.

Posted by on in Wszystkie wpisy

  Moja przygoda nazwijmy to z kowalstwem rozpoczęła się w wieku sześciu lat, kiedy to codziennie wracając ze szkolnej zerówki, zachodziłem do warsztatu, w którym pracował mój nieżyjący już dziadek. Byłem wniebowzięty kiedy kuł rozgrzane do białego żelazo, a ja mogłem oglądać sypiące się z pod młota tysiące iskier, rozświetlając przy tym sąsiedztwo kowalskiego paleniska. Rozpalałem w sobie od tego momentu hobbystyczny płomyk, który przeistoczył się w duchowy, pasjonacki ogień dopiero po około dwudziestu latach. Oczywiście efekt snopu iskier był bardzo niebezpiecznym zjawiskiem termicznym dla osób stojących w pobliżu. Dziadek będąc człowiekiem stanowczym i przezornym odsyłał mnie do domu. Jako namolny, mały chłopiec w zamian za opuszczenie warsztatu stosowałem szantaż i prosiłem by pozwolił mi postukać  młotkiem w kowalskie kowadło, przy okazji klepiąc w jakikolwiek stalowy materiał. Dostawałem trzydziestocentymetrowy gwóźdź i gruby pniaczek pod nogi, tak by móc swobodnie, bez zbytniego zadzierania do góry małej rączki, walić w metal. Stukałem w zimny pręt tak długo, aż końcówka rozklepała się w kształt łopatki. W pierwszej klasie szkoły podstawowej dostawałem od dziadka pilnik i wcześniej wspomnianą łopatkę, w górnej części zeszlifowywałem na ostro tworząc szpiczastą krawędź i w taki sposób otrzymywałem grot strzały łuczniczej. Były to moje pierwsze kroki w kowalskim formowaniu metalu. Następnym etapem zdobywania wiedzy była szkoła zawodowa o kierunku tokarz. Pokonując kolejno działy warsztatowe trafiłem w końcu do kuźni, w której stary kowal widząc moją pracę, na pierwszych zajęciach, zapytał czy przypadkiem nie pochodzę z Mikołajek,i czy na nazwisko nie mam Szustak, ponieważ znał tylko jednego człowieka, który posiadał takie umiejętności w zakresie uplastyczniania stali, a był nim właśnie mój wspomniany wcześniej dziadek. Pierwsze zawodowe szlify w zakresie kowalstwa artystycznego zdobywałem za niemiecką granicą, szesnaście lat temu. Podstaw zawodu uczył mnie mój ojciec, który wyjechał pięć lat wcześniej. Robiąc jako pomocnik często zbierałem mocne cięgi, które z biegiem lat uważam, że wyszły mi na dobre, kształtując charakter i profesjonalną wiedzę zawodową przyszłego kowala artysty. Prace wykonywane z moim TATĄ były kunsztownym odniesieniem stylizacyjnym do wyrobów z okresu średniowiecza. Jestem niezmiernie wdzięczny mojemu ojcu za wkład i cierpliwość jaki wniósł w naukę moich umiejętności, jak również żmudną obróbkę cech charakteru, dzięki którym rozwijałem zawodowe ambicje. Po powrocie do Polski, część zarobionych pieniążków zainwestowałem w sprzęt, który miał mi w przeszłości posłużyć do uskuteczniania własnych pasji. Marząc o swojej pracowni kowalskiej i metaloplastycznej,  rozwijałem wyobraźnię o tworzenie w głowie wzornictwa, które przyporządkowywałem do różnych dziedzin hobbystycznych moich przyszłych klientów.  Wiedziałem, że mając pewien potencjał i wewnętrzny pęd do tworzenia pięknych i niepowtarzalnych przedmiotów, zapragnąłem  zaspokajać marzenia pasjonatów posiadających domy i letnie posesje w okolicach Mikołajek. Moje długie i żarliwe modlitwy zostały wysłuchane i w pewien letni, gorący wieczór zadzwonił telefon od mojego przyjaciela Mariusza, który był w tym czasie kierownikiem mikołajskiej wioski żeglarskiej, z propozycją wykonania stojaków pod menu przed restaurację. Tamta chwila była punktem zwrotnym w moim życiu, ponieważ marzenia i prośby skierowane do BOGA zostały spełnione. Od tamtej pory, cały czas doskonalę umiejętności metaloplastyczne, intuicję, wrażliwość oraz poczucie piękna i estetyki, które są niezbędne do uzewnętrzniania się w plastycznych formach. Za pośrednictwem bloga pragnę podziękować Bogu, wam  wspaniała rodzino, tobie Maju-Moje kochane słoneczko i przyjaciołom za duchowe wsparcie, które potrzebne jest każdemu z nas do realizacji życiowych postanowień.