szustak-metaloplastyka.pl

Witam na moim blogu.

  • Tags
    Tags Displays a list of tags that have been used in the blog.

Moje kowalstwo.

Posted by on in Wszystkie wpisy
  • Font size: Larger Smaller
  • Hits: 2153

  Moja przygoda nazwijmy to z kowalstwem rozpoczęła się w wieku sześciu lat, kiedy to codziennie wracając ze szkolnej zerówki, zachodziłem do warsztatu, w którym pracował mój nieżyjący już dziadek. Byłem wniebowzięty kiedy kuł rozgrzane do białego żelazo, a ja mogłem oglądać sypiące się z pod młota tysiące iskier, rozświetlając przy tym sąsiedztwo kowalskiego paleniska. Rozpalałem w sobie od tego momentu hobbystyczny płomyk, który przeistoczył się w duchowy, pasjonacki ogień dopiero po około dwudziestu latach. Oczywiście efekt snopu iskier był bardzo niebezpiecznym zjawiskiem termicznym dla osób stojących w pobliżu. Dziadek będąc człowiekiem stanowczym i przezornym odsyłał mnie do domu. Jako namolny, mały chłopiec w zamian za opuszczenie warsztatu stosowałem szantaż i prosiłem by pozwolił mi postukać  młotkiem w kowalskie kowadło, przy okazji klepiąc w jakikolwiek stalowy materiał. Dostawałem trzydziestocentymetrowy gwóźdź i gruby pniaczek pod nogi, tak by móc swobodnie, bez zbytniego zadzierania do góry małej rączki, walić w metal. Stukałem w zimny pręt tak długo, aż końcówka rozklepała się w kształt łopatki. W pierwszej klasie szkoły podstawowej dostawałem od dziadka pilnik i wcześniej wspomnianą łopatkę, w górnej części zeszlifowywałem na ostro tworząc szpiczastą krawędź i w taki sposób otrzymywałem grot strzały łuczniczej. Były to moje pierwsze kroki w kowalskim formowaniu metalu. Następnym etapem zdobywania wiedzy była szkoła zawodowa o kierunku tokarz. Pokonując kolejno działy warsztatowe trafiłem w końcu do kuźni, w której stary kowal widząc moją pracę, na pierwszych zajęciach, zapytał czy przypadkiem nie pochodzę z Mikołajek,i czy na nazwisko nie mam Szustak, ponieważ znał tylko jednego człowieka, który posiadał takie umiejętności w zakresie uplastyczniania stali, a był nim właśnie mój wspomniany wcześniej dziadek. Pierwsze zawodowe szlify w zakresie kowalstwa artystycznego zdobywałem za niemiecką granicą, szesnaście lat temu. Podstaw zawodu uczył mnie mój ojciec, który wyjechał pięć lat wcześniej. Robiąc jako pomocnik często zbierałem mocne cięgi, które z biegiem lat uważam, że wyszły mi na dobre, kształtując charakter i profesjonalną wiedzę zawodową przyszłego kowala artysty. Prace wykonywane z moim TATĄ były kunsztownym odniesieniem stylizacyjnym do wyrobów z okresu średniowiecza. Jestem niezmiernie wdzięczny mojemu ojcu za wkład i cierpliwość jaki wniósł w naukę moich umiejętności, jak również żmudną obróbkę cech charakteru, dzięki którym rozwijałem zawodowe ambicje. Po powrocie do Polski, część zarobionych pieniążków zainwestowałem w sprzęt, który miał mi w przeszłości posłużyć do uskuteczniania własnych pasji. Marząc o swojej pracowni kowalskiej i metaloplastycznej,  rozwijałem wyobraźnię o tworzenie w głowie wzornictwa, które przyporządkowywałem do różnych dziedzin hobbystycznych moich przyszłych klientów.  Wiedziałem, że mając pewien potencjał i wewnętrzny pęd do tworzenia pięknych i niepowtarzalnych przedmiotów, zapragnąłem  zaspokajać marzenia pasjonatów posiadających domy i letnie posesje w okolicach Mikołajek. Moje długie i żarliwe modlitwy zostały wysłuchane i w pewien letni, gorący wieczór zadzwonił telefon od mojego przyjaciela Mariusza, który był w tym czasie kierownikiem mikołajskiej wioski żeglarskiej, z propozycją wykonania stojaków pod menu przed restaurację. Tamta chwila była punktem zwrotnym w moim życiu, ponieważ marzenia i prośby skierowane do BOGA zostały spełnione. Od tamtej pory, cały czas doskonalę umiejętności metaloplastyczne, intuicję, wrażliwość oraz poczucie piękna i estetyki, które są niezbędne do uzewnętrzniania się w plastycznych formach. Za pośrednictwem bloga pragnę podziękować Bogu, wam  wspaniała rodzino, tobie Maju-Moje kochane słoneczko i przyjaciołom za duchowe wsparcie, które potrzebne jest każdemu z nas do realizacji życiowych postanowień.